poniedziałek, 2 grudnia 2013

Kolding



W Kolding mieszkałam prawie dwa lata. 
Lubiłam to miasto. Wszystko pod ręką - woda, plaże, blisko do granicy z Niemcami, do Legolandu, Odense. Położone nad Kolding Fjord'em i pięknym jeziorem Slotsø, gdzie uwielbiałam chodzić na spacery. O każdej porze roku.
Mały ryneczek, gdzie letnią porą odbywały się imprezki, darmowe koncerty, loppemarkety. Klimatyczne, małe bary i kawiarenki, gdzie wieczorem można było przysiąść na kawkę i kawałek danish pastry. Miło wspominam ten czas. 

W Kolding znajdziecie piękny Zamek Królewski Koldinghus, położony na wzgórzu skąd rozpościera się piękny widok na okolice. Koldinghus to dawna siedziba królów i królowych Danii. Został wzniesiony w średniowieczu i rozbudowany w XV wieku przez Krzysztofa Bawarskiego. Spłoną doszczętnie w roku 1808, został odbudowany dopiero w XX wieku. Obecnie w murach Zamku znajduję się muzeum. Chcecie poczytać więcej o historii zamku to zajrzyjcie koniecznie tutaj { klik }.


Miasto jest naprawdę urocze i "przytulne". Typowo duńska zabudowa, od kolorowych niziutkich domków po nowoczesne, minimalistyczne wille w skandynawskim stylu. W prawie każdy weekend coś się dzieje. W samym centrum znajdziecie sklepy z duńskim artem, galerie, knajpki i restauracje. Nad rzeczką Koldingå, która przepływa przez miasto, latem młodzież wygrzewa się na słońcu popijając carlsbergi wsłuchując się w dźwięki lokalnych grajków, którzy umilają czas przechodniom. Fajnie jest. Ale co się dziwić. Jak pogoda jest fajna, to wszędzie jest super!


Zdjęcia letnie na przemian z zimowymi. 
Bo w Kolding o każdej porze jest fajnie.




















Kolding zimową porą....




















Miłego tygodnia!
Wkrótce zabiorę Was na..... { ale to już niedługo }



with love,
Żaneta

środa, 27 listopada 2013

london calling !



Słowa są tutaj zbędne... 

Każdy zna i kocha Londyn. Ja też! Miłością ogromną...


{ zdjęcia zrobione w latach 2007-2009 }









































#jeszcze tylko niecałe dwa tygodnie....



A jak jest z Wami? 
Lubicie, kochacie, a może jednak to Londyn to nie to?



love & hugs,
żanet