poniedziałek, 30 września 2013

Mierzeja Kurońska... kilka dni w Nidzie




Jakieś cztery lata temu spędziłam  kilka dni na Litwie nad Morzem Bałtyckim, na przepięknym, wąskim i długim półwyspie Mierzei Kurońskiej. Mierzeja podzielona jest pomiędzy Rosją a Litwą, gdzie 50 km piaszczystych plaż i wydm znajduje się po stronie litewskiej. Znajdziecie tam drugie pod względem wysokości wydmy w Europie.

Kilkanaście lat temu o Litwie wiedziałam mało... Wiedziałam gdzie leży na mapie, ile ludzi tam mieszka, że stolicą jest Wilno, itd itp, tzn. podstawowe zagadnienia z geografii. Nigdy nie ciągnęło mnie w tamte regiony Europy. Mieszkając w Polsce, pod Szczecinem, transport tam był największą bolączką. I chyba był to jeden z ważniejszych powodów, która tak zniechęcał mnie do odkrywania tego pięknego kraju. Po moim wyjeździe do Anglii możliwości podróżowania w tamte strony stały się dużo łatwiejsze. Na Litwę zaglądałam dość często, czasami nawet dwa razy do roku, ale nie zawsze miałam okazję wybywać gdzieś dalej niż po za Wilno. Dlatego za każdym razem jak tam jestem, staram się odwiedzić miejsce, w którym mnie jeszcze nie było... 


Nida to przeurocza, mała rybacka wieś położona w otoczeniu wód, lasów i plaż. Razem z Neryngą, Juodkrante, Preilią i Pervalką tworzą piękny pas nadmorskich miejscowości, które ciągną się ponad 50 km wzdłuż wybrzeża Morza Bałtyckiego. Nida to popularny, dość ekskluzywny letni kierunek dla spragnionych słońca i morza Litwinów, Niemców, Rosjan, Łotyszów a także Polaków. Piękne tradycyjne domki, długie deptaki wzdłuż wody, przytulne knajpki i restauracje z tradycyjnymi, litewskimi przysmakami, a do tego schłodzone piwo, pyszna kawa i kawałek ciasta... Dla takich momentów warto spędzić tam nawet krótki weekend. 











Tradycyjna flaga Mierzei Kurońskiej z Nidy.



Wędzone ryby to przysmak lokalnej kuchni, "must try" w czasie pobytu w Nidzie... Smak zapamiętam do końca życia! Pyszna była! 
W porcie bez problemu można wykupić rejs statkiem wzdłuż wybrzeża, o zachodzie słońca... aby podziwiać wydmy po stronie litewskiej...

Lasy w tych regionach są przepiękne, a ścieżki rowerowe zachęcają do przejażdżek.

W drodze na plaże...

Piękne plaże ciągnące się kilometrami.

Zachody słońca są tam spektakularne! 



Taras widokowy z którego rozpościera się niesamowity widok na otaczające przyrodą...

Ruchome wydmy w Nidzie, jak już wspomniałam są drugim najwyższym kompleksem wydm w Europie, w niektórych miejscach sięgają nawet 52 metrów nad poziomem morza. Na szczycie jednej z nich znajduję się taras widokowy, z którego rozpościerają się przepiękne i zapierające widoki. W 1995 roku wybudowano tutaj zegar słoneczny o wysokości 12 metrów i wadze ponad 200 ton. W czasie jednego z huraganów jaki szalał 4 grudnia 1999 roku w zegar uderzył piorun, który zniszczył doszczętnie górną część. Miejsce, w którym ustawiono zegar jest bardzo wyjątkowe, ponieważ jest to jedyne takie na Litwie, gdzie słońce wschodzi i zachodzi na wodzie. 


Na zdjęciu widać jeszcze uszkodzony zegar słoneczny, jak mi wiadomo dwa lata temu został odrestaurowany. 
Rzut okiem w stronę pięknych wydm i Kaliningradu... 



W drodze do Nidy minęliśmy dość smutne miejsce...  
Górskie sosny, które porastają te piękne tereny zostały sprowadzone z Danii w połowie XIX wieku. Niektóre z tych sosen mają ponad 100 lat, i pamiętają radości, smutki i tragedie tego kraju. 4 maja 2006 roku wybuch największy pożar w dziejach Litwy, który pochłonął 235.66 hektarów lasu. Spekulacji na temat pożaru jest wiele, lokalni jednak wiedzą swoje... Podobno o te tereny dość agresywnie walczył jakiś biznesmen. Miał wizje - chciał postawić ogromny, nowoczesny kompleks hotelowy... Niestety za każdym razem odmawiano mu na jego oferty... aż w końcu podziękował on za nieudaną współpracę... bo pożar lasu, podobno, był jego zemstą. 




Spacer wśród tych zgliszczy robi wrażenie, niestety to smutne. Aż się w człowiek gotuje ze złości. I jeśli rzeczywiście przyczyną pożaru był człowiek to... Nie ma pojęcia jak można dopuścić się takiego czynu, puścić z dymem tyle żywych istot... Mam tylko taką nadzieję, że los się odwdzięczy mu za to co zrobił...





Na chwilę obecną jest to chyba ostatni litewski post... jeśli znajdę jakieś zdjęcia na moim twardzielu, warte uwagi, na pewno je opublikuje... A tym samym, do usłyszenia!


from Denmark with ♥
żanet


sobota, 28 września 2013

W miasteczku Karaimów, czyli wizyta w Trokach



Troki to miejsce, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Obowiązkowe "must see" przy okazji wizyty w Wilnie. Troki to dawna stolica Litwy, a także miejsce osiedlenia Karaimów, których pod koniec XIV wieku sprowadził z Krymu książę Witold. 

Położona na Pojezierzu Wileńskim, w otoczeniu lasów i wód takich jezior jak Galwe, Tataryszki, Łuka i Giełusz. Ta niewielka miejscowość to prawdziwa skarbnica historycznych pamiątek, gdzie na pierwszym miejscu znajduję się przepiękny średniowieczny zamek, który jest jedynym zamkiem w Europie Zachodniej, który stoi na wyspie na środku jeziora Galwe. 








Na zamku można postrzelać sobie z łuku....


... albo z wiatrówki, za kilka litasów. { wcale nie jest to takie łatwe jak wygląda... hihih }








Po zwiedzaniu zamku ruszyliśmy w stronę małego deptaczka nad wodą, w poszukiwaniu pamiątek hand-made. I magnezów na lodówkę, oczywiście { kolekcjonuję z każdego miejsca gdzie byłam }. Zakupy zaliczone do udanych - udało mi się kupić śliczne, gliniane dzwoneczki z ptaszkiem do powieszenia w oknie i magnezy. Więc teraz czas udać się do świątyni mniam-mniam, na coś ciepłego do jedzenia.






Przytulna mała restauracyjka z lokalną kuchnią nad samą wodą z niesamowitym widokiem na zamek. Ciepła zupka-krem do tego tradycyjne kabinai z twarogiem i cebulką. Pycha!





Po sycącym obiadku czas na spacer... Troki to bardzo kolorowa mieścinka ze starymi, tradycyjnymi domami Karaimów. Malownicze uliczki, nawet w deszczu i niepogodzie prezentują się ładnie. Lubię "gubić" się takich miejscach, podziwiać każdy detal i szczegół. Spokojnie skupiać się na fotografowaniu... Obserwować przechadzających się obok mnie ludzi, korzystać z uroków { pomimo mżawki... tak, pogoda była byle jaka } i cieszyć oko wielokolorowymi fasadami budynków... Jest kolorowo, jest pozytywnie, jest piękniej i bardziej weselej... Lubię Troki...

















with ♥

żanet