poniedziałek, 4 listopada 2013

Part I | Hrabstwo Donegal - Ben Bulben, klify Slieve League




Kwiecień. 
Pobudka przed siódmą. Szybki look za okno i co widzę? Deszcz. A co by innego... Wieje, dmucha, daje ostro. A mnie czeka objazdówka po hrabstwie Donegal... Szkoda, że nie widzieliście mojej miny. Miałam wielką ochotę wyjść z pokoju i oznajmić znajomym, że nici z wyjazdu, że ja nigdzie się nie ruszam, że jest zimno i leje, że nie chcę i w ogóle, że nie... No nic, czas się zbierać!

Śniadanie, herbatka, szybkie zapakowanie do auta i w drogę.
Deszczu odejdź! 

I bach. Koniec. O tak jakby ręką odjął. Na życzenie przestało padać, wyszło słonko, chmurki się trochę rozeszły i było fajnie. Choć i tak deszcz towarzyszył nam co jakiś czas... Ale ogólnie pogoda się udała!

Na pierwszy ogień poszedł Ben Bulben. Ben Bulben, masyw gór Darty, znajduje się w hrabstwie Sligo. Ma bardzo charakterystyczny kształt - płaski wierzchołek, na który prowadzą bardzo strome urwiska z licznymi "bruzdami". Robi ogromne wrażenie. Williama Butler Yeats, słynny irlandzki poeta, wielokrotnie opisywał piękno tej góry w swoich dziełach. Przepiękna, dostojna i według wielu także niebezpieczna. Ben Bulben widać z wielu kilometrów, dumnie króluje nad okolicą... 






Piękno tego miejsc ciężko opisać słowami. Pomimo siąpiącego deszczu, wiatru i przenikliwego chłodu "wciągałam" momenty ignorując niepogodę. Spokój, cisza. To jedne z wielu rzeczy które mnie tam ujęły. Otaczająca natura. No i te owieczki... Wszędzie ich pełno. Ruszyliśmy dalej w stronę miasteczka Sligo. Wybrzeżem. Podziwiając przelatujące obrazy za szyby auta. Nigdy nie zapomnę widoku Ben Bulben'a, który w oddali dumnie prężył swe piękno nad okolicą... 








Ocean Atlantycki. Mały przystanek. Odpoczynek na jednej z plaż... Gdzie? Niestety nie pamiętam... Pięknie!





Ze Sligo ruszyliśmy prosto do celu naszej wyprawy - klifów Slieve League w hrabstwie Donegal. Na klify dostać możemy się na dwa sposoby - pieszo lub autem. Ponieważ pogoda zmieniła się diametralnie, nie zastawiając się ani chwili, ruszyliśmy autem na parking położony najbliżej klifów. Slieve League mają 601 m wysokości, i plasują się na drugim miejscu najwyższych klifów Irlandii. Slieve League inaczej Sliabh Liag, co oznacza Szara Góra, to odcinek wybrzeża klifowego ciągnącego się na zachód od góry Slieve League do miejsca zwanego Malin Beg w okolicy Glencolmcille. Szara Góra z szarością według mnie nie ma nic wspólnego, nawet przy tak niefajnej pogodzie jaka trafiła się nam.  Widoki rekompensują wszystko. Coś pięknego! Wzburzone wody oceanu agresywnie rozbijały się o skały stromych urwisk.... 




Z miejscem widocznym na zdjęciu niżej powiązana jest legenda o Olbrzymie, który zamieszkiwał Irlandię Północną. To właśnie tutaj znajdowała się Szkoła Olbrzyma, i to właśnie w tej zatoczce podobno mały Olbrzym pobierał nauki. A jedyne co postało to krzesło i biurko przy którym siedział Olbrzym. 








Nasz dzień powoli dobiegał ku końcowi.

Zdecydowanie zbliżał się czas na odpoczynek i regenerację sił. Zatrzymaliśmy się w przepięknym miejscu, nad samym oceanem. B&B Ocean Spray, który zamówiła Ania, to uroczy domek prowadzony przez irlandzką przemiłą rodzinę - małżeństwo z dwójką nastoletnich dzieci. Położone w malutkim Muckross niedaleko Kilcar to idealne miejsce na oderwanie się od codzienności. Zapierające widoki z okna, bardzo pomocni właściciele, przepyszne śniadanko, standard na wysokim poziomie. Polecam z czystym sumieniem, a więcej informacji znajdziecie na oficjalnej stronie  http://www.oceanspraybnb.com/. Korzystając jeszcze z dnia i ładnej pogody, wybraliśmy się na krótki spacer na pobliską plażę...











W zaciszu domowym Ocean Spray, popijając ciepłą herbatę, zagryzając kanapką ustaliliśmy trasę na kolejny dzień i rozeszliśmy się do pokoi, aby zebrać siły na kolejny dzień podróży. Przepiękne miejsca i zapierające dech widoki, tereny wręcz dzikie i niedostępne dla masowej turystyki. Pierwszy dzień zaliczyłam do bardzo udanych, pełen wrażeń i miłych momentów. Pomimo małych niewypałów pogodowych, cieszę się, że udało mi się zwiedzić te piękne irlandzkie zakątki bez żadnych problemów i komplikacji. Wkrótce czas na dzień numer 2... Stay tuned!




Żanet



12 komentarzy:

  1. naprawdę obrazy zapierające dech w piersiach .. serdecznie zachwycam się i podziwiam Twoją wrażliwość

    OdpowiedzUsuń
  2. Irlandią chyba się będę zawsze zachwycała. Niesamowita przyroda, sympatyczni ludzie, czasem tęskni mi się za nią.
    Cudowne, klimatyczne zdjęcia !!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ocean mnie rozmarzył, takie ładne zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
  4. To okazuje się, że posiadasz magiczne moce przepędzania deszczu. W końcu taki talent fotograficzny nie może się zmarnować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Urokliwe miejsce. Te farmy i domki - urocze!

    OdpowiedzUsuń
  6. Marzy mi się szczerze. Irlandia i taka przyroda. Super najfajniesza. Piękne zdjęcia. Bardzo piękne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tymi samymi szlakami zwiedzamy wyspę. :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Boze, jaki ten swiat piekny. Widoki tak cudowne, ze az slowa ciezko dobrac. Z niecierpliwoscia czekam na ciag dalszy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Klify są niesamowite. Chciałabym kiedyś tam dotrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hrabstwo Sligo, nalezy zdecydowanie do tych piekniejszych....zresztą w Irlandii nie ma brzydkich miejsc ( może za wyjątkie Jobstown).
    Jak przeglądam Twoje zdjęcia z Irlandii, to aż wracają piekne wspomnienia. Mogłabym się w nich zatrzymać juz na zawsze.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  11. bossszzzze jak tam cudnie!!!! chcę tam pojechać natychmiast!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj, Żanet :) Jeśli masz na myśli plażę w tym miasteczku, w którym jest zamek, to jest to Mullaghmore. Sfotografowałaś Classiebawn Castle, zamek brytyjskiego hrabiego, którego zabiła IRA podkładając mu bombę w łódce.

    Lubię tamte okolice, a Slieve League są piękne! Zakochałam się w nich od pierwszego spojrzenia. Jakże inne od Cliffs of Moher, a mimo to imponujące.

    Ciepłę pozdrowienia z kapryśnej wyspy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tutaj zajrzałaś/zajrzałeś!
Rozgość się....