sobota, 9 listopada 2013

Part II | Hrabstwo Donegal - Malin Beg, Port, Glengesh Pass, Maghera Strand & Ardara




Mogłabym codziennie budzić się nad wodą. Hipnotyzujący szum wody, rześkie powietrze, słońce przebijające się przez poranne chmury... Można odpłynąć, zatracić się w tej błogości... Miałam ochotę tam zostać, nad oceanem w tym przytulnym irlandzkim domku i nie ruszać się nigdzie... Taki kawałek raju...

Zdaję sobie sprawę, że taka pogoda jaka nam się trafiła to istny strzał w dziesiątką podczas zwiedzania Irlandii. Szczęście nam dopisało. Przed 8.00 spotkanie w saloniku z którego rozpościerał się przepiękny widok na ocean. Spokój i cisza. Śniadanie podane, ciepła herbatka, miseczka musli z ciepłym mlekiem, tosty z serem i dżem - o tak, idealny posiłek na początek dnia. Spakowani, podziękowaliśmy za przemiłą gościnność i ruszyliśmy w drogę. Szkoda mi było żegnać się z takim miejsce, ale kto wie, może kiedyś tam wrócę... Nigdy nie mówię nigdy!  

Ostatni rzut oka na okolice...









No i w drogę, w stronę Malin Beg, aby zobaczyć The Silver Strand. I oczywiście chłonąć tutejszą przepiękną przyrodę po trasie. Mówię Wam bajka... Plaża z góry prezentowała się magiczne, żadnej żywej duszy. Tylko my, owce i szum wody. Magiczne miejsce... 








miałam ogromną ochotę spakować taką małą, włochatą owieczkę jako pamiątkę z Irlandii.... słodkie są....


Z Malin Beg uderzyliśmy na Port. Miasteczko to, znane jest także jako "The Deserted Village" lub "Ghost Village". Położone w miejscu gdzie odbiera mowę z wrażenia, przy białej kamienistej plaży, gdzie skały wpadające do oceanu przybierają niesamowicie piękne kształty. Po za nami i owcami nie było tutaj nikogo, mogliśmy do woli cieszyć oko widokami. Domki rozrzucone gdzieś na zboczach, opuszczone przez domowników, malowniczo wtapiały się w krajobraz. Podobno mieszkańcy uciekli z Port w czasie wielkiego głodu, który nawiedził Irlandię w latach 1845-1852. 
















Kierunek - Ardara. Powoli nasza dwudniowa podróż po hrabstwie Donegal dobiegała ku końcowi. Mogłabym tak jeździć po Irlandii non stop. Krajobrazy są wspaniałe, gdzie człowiek nie spojrzy przyroda powala na kolana. 









Kolejny przystanek to Glengesh Pass, przełęcz pomiędzy górami Glengesh i Mulmosog. Z punktu widokowego na samej górze podziwialiśmy wspaniałe widoki na okolice. W oddali widać miasteczko Ardara i wody Oceanu Atlantyckiego.





Naszym przedostatnim przystankiem przed powrotem do Dublina, była malutka miejscowość Laconnell położona przy zatoce Loughros Beg Bay z przepiękną plażą Maghera Strand, gdzie wybraliśmy się na spacer. Miejsce to jest niesamowite. Ogromna plaża, z białym piaskiem, wydmami otoczona wysokimi klifami, w których kryją się jaskinie. Robi wrażenie...








Wodospad Assaranca znajdziecie po drodze na plażę Maghera Strand,
więc jak nie chcecie ominąć tego miejsca radzę zdjąć nogę z gazu...

Ardara to urocza, spokojna, mała miejscowość z kolorowymi domkami, barami i knajpkami. Ślicznie tam, nie dziwię się, że miejsce to wybrano najlepszym miasteczkiem w 2012 roku. Krótki spacer, kilka fotek i "ahhów", no i czas na obiad. Restauracja z domowym klimatem i irlandzkim jedzeniem, zapraszała do siebie już z ulicy. Pysznie i przyjemnie... Niestety nie pamiętam nazwy, ale napewno traficie tam bez problemów - pachniało już na "kilometr" i tuż obok restauracji była kwiaciarnia =)












Pożegnaliśmy się hrabstwem Donegal. Było pięknie, dziko i niesamowicie... Wrócę napewno!

Cieszę się, że miałam okazję zobaczyć tyle pięknych miejsc w ciągu dwóch dni. Wiem, że widziałam tylko malutką cząstkę z bogactw, które oferuje to hrabstwo jak i cała Irlandia. Mogę przyznać się bez bicia, zakochałam się... Wiele opowieści słyszałam na temat Zielonej Wyspy, tych złych i tych dobrych, białych i czarnych, fajnych i beznadziejnych. Jednak po raz kolejny przekonałam się, że człowiek musi doświadczyć czegoś na własnej skórze, aby zdecydować komu lub czemu wierzyć. Każdy człowiek jest inny, każda jedna osoba doświadcza życie inaczej, każdy czuje i widzi rzeczy w różnych perspektywach. To że komuś gdzieś tam w świecie było niefajnie i brzydko, nie znaczy, że właśnie Tobie też będzie w tym samym miejscu źle... Więc ruszaj w świat i nie oglądaj się na innych. Zachwycaj się miejscami po swojemu!




hugs & love
żanet

11 komentarzy:

  1. Cudowne widoki, przestrzeń i ta plaża - wspaniała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie! Cudownie opowiadasz zdjęciami :-) Dodaję Irlandię do mojej listy miejsc 'must see'. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. magicznie piękne obrazy .. doprawdy myślę, że National Geographic by się nimi zainteresował .. niebo niezwykłe .. dzięki Twoim zdjęciom dodaję Iralndię i jej wybrzeże do moich plecakowych marzeń .. uwielbiam doświadczać krajobraz pieszo z plecakiem .. bardzo to czasochłonne ale dla takich obrazów poszedłbym daleko bardzo daleko :^) .. pozdrawiam bardzo ciepło i dziękuję Żanet, że dajesz nam tak wiele inspiracji

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy ja mogę o jakiś kurs foto prosić? Piękne zdjęcia!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wczoraj poznałam kolejną osobę, która jest zakochana w Irlandii. Przegadalismy przy piwie chyba ze 2 h o tym jak nam się dobrze tak żyło i jak tam pięknie jest.
    A Twoje fotki Kochana to prawdziwe arcydzieła

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozumiem, że przyroda tam majestatyczna ale żeby robić aż takie boskie zdjęcia ? ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żanet, te zdjęcia sa po prostu ZA-JE-FAJ-NE!!!! owce wymiatają:)))))

      Usuń
  7. Już chyba z dziesiąty raz oglądam Twoje zdjęcia i jestem pod coraz większym wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
  8. jakie sliczne widoki <3 Ciekawie u Ciebie :) dodaje do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tutaj zajrzałaś/zajrzałeś!
Rozgość się....