środa, 3 września 2014

Bristol one more time... miasto, które nigdy mi sie nie znudzi



Słowa tutaj są zbędne... O mojej miłości do tego miasta możecie poczytać we wcześniejszych postach, które publikowałam już jakiś czas temu. O tym wszystkim możecie poczytać tutaj { klik }.


Bristol był, jest i będzie moim drugim domem, do którego będę wracać zawsze. Czuję się tutaj jak ryba w wodzie. I kocham dosłownie wszystko. Nieład i nieporządek, syf w niektórych rejonach, transport publiczny, gwar i zgiełk, wesołych pijaczków, bristolskie murale, bary pełne podchmielonych Angoli, tandetny i prosty Bedminster, most Clifon który dumnie króluje nad miastem i cudowną dzielnicę Clifton pełną klimatycznych i oryginalnych sklepików i knajpek. I wierzcie mi za każdym razem kiedy tam jestem zachwycam się tym miastem na nowo. Jest piękne, kolorowe, nieobliczalne, zaskakujące, zwariowane. Moje ukochane... 




























Stokes Croft. To tutaj urodził się słynny Banksy. To tutaj tworzył swoje pierwsze murale. To tutaj kwitnie art street. Ulica słynna na cały świat. Pełna zakręconych ludzi i miejsc. Znajdziecie tutaj hipsterskie bary, knajpy i balety. Jeśli będziecie w Bristolu spacer tą ulicą to obowiązek. 







Mural "The Mild Mild West" namalowany przez Banksy'iego w l990 stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych murali Bristolu. 











With travel love...
Żaneta

piątek, 29 sierpnia 2014

Islandia part X | Czas na podsumowanie islandzkiej wyprawy




Na ten post czekało wiele osób.
Czas na podsumowanie islandzkiej wyprawy.




Wyjeżdżając gdziekolwiek staram się zawsze przygotować w kwestii wynajęcia auta, spisu noclegów, rezerwacji, adresów knajpek gdzie można dobrze zjeść, rozeznania cenowego itd itp. Jeśli wyjazd tego wymaga, rezerwuje wiele rzeczy kilka tygodni przed, aby później nie było rozczarowań, stresów i nerwów. Oczywiście, obowiązkiem jest przestudiowanie przewodnika, przeszperany internet za poradami i wskazówkami. W ciemno, tak na żywca, nie jechałam jeszcze nigdy. I nie wiem czy byłabym na tyle odważna aby w taką podróż się udać...

Islandia to kraj ze specyficzną pogodą. Człowiek nie jest w stanie przewidzieć co zastanie na miejscu, więc warto zabezpieczyć się na każde możliwe anomalie. Na szczęście nam trafiła się pogoda wręcz idealna - choć pod koniec pobytu troszkę szwankowała, to i tak lepszej nie mogliśmy sobie wymarzyć. Nie przypuszczałabym, że będę katać na krótki rękawek czy zjaram sobie od słońca noska. Było słońce, był deszcz, były gęste mgły. Było chłodno i wietrznie. Czasami było szaro i buro... Ale nie ma zmiłuj się, Islandia nie poczeka...

Ceny w krainie ognia i lodu też są specyficzne. Niektórych przyprawiają o zawrót głowy, innych nie. Na mnie, osoby jeszcze wtedy mieszkającej w Danii, nie zrobiły przerażającego wrażenia. Faktem jest jednak to, że na Islandii jest drogo. Ale wcale, my zwykli śmiertelnicy, nie musimy tam wydawać fortuny i rocznych oszczędności. Potwierdzam, że MOŻNA Islandię poznać za małą kasą. Tylko trza pokombinować i poszukać.

W planach początkowych naszej wyprawy na Islandię byłam tylko ja i Kasia z Kanoklik. Po jakimś czasie dołączyła do Nas Sylwia - moje zakręcone Słońce, z którą pracowałam na lotnisku w Bristolu podczas mojego 3-letniego pobytu w Anglii. Trzy crazy baby same na Islandii. Teraz to tylko będzie lepiej. Ale, jak się później okazało to nie był koniec powiększania się naszej grupy. Kilka tygodni przed wylotem na instagramie wynalazł mnie Arsen, który przeglądając fotki z Islandii trafił przez przypadek na moją. Od komenatrza do komentarza zdecydowaliśmy wspólnie, że dołączy do nas i wspólnie zjedziemy ten magiczny kraj. 

Nasza islandzka ekipa! Thanks guys for wonderful trip!


Tak oto zaczęła się nasza przygoda w czwórkę...
Nasze uhahane "mordy" mówią same za siebie :) Było super!



FLIGHT + AIRPORT TRANSFERS

Easyjet dał czadu na początku tego roku. Rzucił bilety do Keflviku w tak atrakcyjnych cenach, że nie zastanawiałyśmy się Kaśką długo. Wylot z mojego kochanego Bristolu spotęgował pozytywne podjęcie decyzji. Cena - 98,50. Do tego dorzucam przelot na trasie Billund/London Standsted w cenie 50,00, który pokryłam z urodzinowego vouchera.

Transfery z i na poszczególne lotniska zarezerwujecie {przed posprawdzajcie ceny u każdego z przewoźników}: www.terravision.euwww.nationalexpress.com czy www.easybus.co.uk.

Gdyby ktoś wybierał się do Bristolu to polecam www.nationalexpress.com lub www.megabus.com. Przejazd na tej trasie można często wyhaczyć za przysłowiowe grosze.

Na lotnisko w Bristolu kursują flyer'y - 24h, 7 dni w tygodniu. 
Więcej info znajdziecie tutaj www.flyer.bristolairport.co.uk 

Transfer z Reykjaviku na lotnisko w Keflaviku to koszt 1900ISK. 


ACCOMODATION

Było spanie w hotelu. Było spanie hostelach, campingach, a także w aucie. Ja, jako kierowca na całej trasie, potrzebowałam od czasu do czasu porządnego wyra i snu. Czas na linkowanie miejscówek w których miałam okazję nocować:
- HEILSU HÓTEL ISLAND | Keflavik
- FIT HOSTEL | Keflavik {tutaj akurat nocował Arsen}
- KEX HOSTEL | Reykjavik
- REYKJAVIK PACKPACKERS | Reykjavik
- HÖFN CAMPING SITE | Höfn
- w Vik nocowałam w jednym hostelu, którego nazwy za chiny nie mogę sobie przypomnieć - szału nie było, ale najważniejsze że było sucho, wygodnie i na łeb nie padało.

Ceny w zależności od dnia i ruchu - 3900ISK w górę.

Tak prezentuje się rozsławiony na cały świat hostel Kex w Reykjaviku - polecam spędzić tam chociaż jedną noc. Świetny klimat, fazowi ludzie, wystrój na 10+. Hipsterskie miejsce!








Noclegów możecie szukać także na:
www.booking.com 
www.airbnb.com
www.hihostels.com
www.couchsurfing.org
www.volcanohuts.com
W sezonie warto miejscówki rezerwować z wyprzedzeniem, po za szczytem nie powinno być problemów. Ale, ale... Piszę to z własnego doświadczenia, wszystko zależy też od pogody. Kiedy dotarliśmy do Vik, pogoda była taka brzydka, że wiele osób przerzuciło się z namiotów do hosteli czy hoteli. I akurat w Vik, ja z Arsen, zgarnęliśmy ostatnie łóżka w hostelu "ktoregonazwyniepamiętam". Ogólnie podczas 2-tygodniowego pobytu nie mieliśmy problemów ze znalezieniem miejscówkami.


CAR RENTAL

To była moja działka. Jeden warunek - auto musi być terenowe. Przeszperałam chyba wszystko co było dostępne w internecie. Czytałam blogi polskie, zagraniczne. Padło na wypożyczalnie www.islandiacar.com - którą polecam z czystym sumieniem. Auta w bardzo dobrym stanie, miła i pomocna obsługa, ceny na prawdę bardzo konkurencyjne. Suzuki Grand Vitara spisało się genialnie, przy kolejnej wizycie bez obaw ponownie skorzystam z ich usług. Tygodniowy koszt wynajęcia auta z nielimitowanym kilometrażem, ubezpieczeniami i drugim kierowcą - ok. 80,000ISK czyli 520,00€. Drugie tyle idzie na paliwo. Koszt oczywiście rozłożony był na 4 osoby - czyli jakieś 250,00€ na głowę.

Tak oto prezentowała się nasz maszyna. Dzielnie spisywała się na całej trasie Ring Road. 


FOOD PRICES

Jak wspomniałam wyżej, odczucia co do cen bywają różne. Mogą szokować, ale nie koniecznie... Zakupy najlepiej robić w sieciówce BÓNUS {poznacie te sklepy po dziwnej, różowej śwince}. Ceny jak dla mnie zbliżone bardzo do duńskich, aczkolwiek w niektórych restauracjach przyprawiały o zawrót głowy. Ceny wahają się od 1350ISK 2500ISK za kanapki, zapiekany fishmash czy islandzką zupę. W Reykjaviku mogę polecić dwie knajpki:

GAMLA/OLD ISLAND czyli domowa, lokalna islandzka kuchnia w przyjemnej atmosferze za przyzwoitą kasę.

Lokalny przysmak - fishmash z ziemniaczkami i serową pierzynką, z warzywkami i czarnym, słodkawym chlebem. Pyszne i syte!


GLÓ RESTAURANT czyli miejsce dla wegetarian, wegan, witarian gdzie codziennie układane jest nowe menu, świeże soki i smoothies. Główne danie z trzema dodatkami to koszt 1890ISK - najecie się do syta!  

A takie smakołyki już w GLÓ RESTAURANT - polecam!!!

"MUST SEE"

Atrakcje typu co warto i trzeba zobaczyć to sprawa już bardziej indywidulna. Nie każdy ma dwa tygodnie na odkrywanie Islandii, nie każdy też podróżuje w grupie. Czy wybierasz się na kilka dni, czy dwa tygodnie to na pewno nie będzie nudno w tym pięknym kraju. W samym Reykjaviku działa wiele biur podróży, które organizują wycieczki do rozsławionych atrakcji Islandii. Ale trzeba się liczyć z tym, że jest to dość drogie - ceny od 60,00€ za jedną wycieczkę.

Gorąco polecam objazdówkę Ring Road, czyli główną drogą nr. 1 - niesamowita przygoda, piękne tereny. Na Islandię mam zamiar powrócić w następnym roku, aby odkryć skarby fiordów wschodnich, a także dzikie tereny highlandów. 

Jeśli macie ochotę poczytać i pooglądać moje wcześniejsze posty to klikajcie tutaj { klik }.


MATERIAŁY

Korzystałam z wielu stron, blogów w sieci. Przeczytałam wiele artykułów co warto, a czego nie. 
Od siebie mogę polecić te stronki: 1, 2, 3, 4, 5, 6. 
Informacje o stanie islandzki dróg - www.vegagerdin.is
Oficjalna strona kraju - www.visiticeland.com
Transport publiczny - www.straeto.is

_________________________________________________________



Na dzień dzisiejszy to by było tyle. 
Gdyby w międzyczasie odświeżył mi się umysł, post ten będę uzupełniać. Mam ogromną nadzieję, że ktoś kiedyś skorzysta z moich rad i wskazówek. Z czystym sumieniem polecam wypożyczalnie www.islandiacar.com, a także wspomniane wyżej hostele i hotele, czy knajpki.

Islandia to było moje marzenie od dawna. Nie przypuszczałam, że spontaniczne hasło Kasi "jedziemy?", spełni je tak szybko. Dwa tygodnie w doborowym towarzystwie, prawie 2500km na liczniku, przepiękne krajobrazy, dzikie i nietknięte tereny. Coś pięknego! Muszę zaznaczyć, że podczas tej wyprawy spełniły się moje dwa marzenia - pierwsze to Islandia, drugie to samodzielne przejechanie całej Ring Road. Kiedy dotarłam po 7 dniach pod adres wypożyczalni mogłam oficjalnie ogłosić, że "Ring Road is mine". Kocham jeździć, i była to chyba jedna z piękniejszych tras dotychczas. Kolejne marzenie już jest... Ale o tym cicho szaaaa...


Dziękuję wszystkim, którzy tu zaglądali, komentowali i byli ze mną. Dziękuję za lajki za fanpage'u i wszystkie piękne słowa. Każde jedno jest dla mnie ważne i motywujące, że to co robię, robię po coś. Tak dziękuję prosto z serducha!


A już wkrótce powrócę z nową dawką pięknych zdjęć z miejsc jak Włochy, Chorwacja, Portugalia, Malta... A już niebawem pokaże Wam bristolskie murale, no i Oslo, gdzie wybieram się na długi weekend już na początku września... Będzie się działo.


Stay tuned with me!

With travel love...
Żaneta





wtorek, 19 sierpnia 2014

Islandia part IX | Reykjavik


Reykjavik to miasto kolorów.
To miasto murali.
To miasto domków obitych falistymi blachami w kolorach tęczy.
To miasto z jedną główną ulicą, którą w ciągu dnia człowiek może przejść setki razy, mijając za każdym razem tych samych uśmiechniętych ludzi spacerujących tak jak Ty w tą i z powrotem. 
To miasto pozytywnie zakręconych ludzi, młodych rodziców z maluchami, przystojnych młodzieńców z brodami i blond dam. 
To miasto klimatycznych barów i sklepów w których nie kupicie wyskokowego alkoholu. 
To miasto nietypowych pamiątek, rękodzieł, islandzkich grubych swetrów, turystów którym z łatwością ucieka mamona z portfela.
To miast ulicznych grajków, aktywistów i ludzi zwyczajnych inaczej.
To miasto ma klimat, ma dusze. Żyje swoim życiem. 
To miasto inne niż wszystkie. Małe, przytulne i pomimo swojej surowości dające się pokochać. A przede wszystkim barwne. Tak jak mieszkańcy, zakręcone i buchające kolorami na każdym rogu.
Czułam się nadzwyczaj dobrze spacerując po ulicach Reykjaviku, a jeszcze lepiej gubiąc się w wąskich uliczkach tego miasta podziwiając wszystko dookoła. 

Reykjavik powędrował dość wysoko na mojej liście miast do których chętnie bym wróciła w przyszłości. I na pewno kiedyś to się stanie... A kto wie, może już wkrótce...


Zapraszam Was na spacer po barwnej stolicy Islandii.





































Jest to przedostatni post z islandzkiego cyklu. Dość długo mi zeszło pisanie o tym cudownym miejscu, ale powodem było wiele zmian w moim życiu. Oczywiście tylko i wyłącznie tych dobrych. Przed Wami ostatni post z Islandii - podsumowanie wypadu z cenami, linkami, sugestiami. Oby komuś kiedyś się przydały...


Stay tuned...
With travel love...

Żaneta