piątek, 17 stycznia 2014

Kos na wyspie Kos



Dzisiaj zabieram was na spacer...
Kos to największe miasto, a także główny ośrodek turystyczny, kulturalny i gospodarczy wyspy. Piękna promenada ciągnie się wzdłuż morza, skąd rozpościerają się rewelacyjne widoki na pobliskie wyspy i Turcję. Prowadzi do samego centrum miasta, gdzie na każdym skrawku upchnięto klimatyczne, nastawione tylko i wyłącznie na turystów, kawiarenki, knajpki, restauracje czy bary. Małe, kolorowe sklepiki z pamiątkami, głównie z chińską tandetą choć można znaleźć prawdziwe perełki z lokalnymi wyrobami, na pewno uszczuplą nie jeden portfel. Wąskie uliczki, co rusz skrywają jakieś skarby. Im głębiej, tym ładniej, mniej turystycznie, ciszej. Polecam wypożyczyć rowery - niesamowita frajda! 



















Przerażają mnie takie pamiątki... Nie mogę pojąć jak można coś takiego przywozić z podróży...










W 460 roku p.n.e. urodził się tutaj Hipokrates, ojciec medycyny, który do dnia dzisiejszego inspiruje ludzi swoimi naukami i podejściem do życia. W centrum znajdziecie potężne drzewo, platan, pod którym podobno siadał Hipokrates aby nauczać ciekawych wiedzy ludzi. "Drzewo Hipokratesa", jak zapewniają lokalni mieszkańcy, tak stare aż nie jest. Gdyby jednak było, platan musiałby mieć ponad 2500 lat... Stare czy nie stare, robi wrażenie! Jest potężne, a specjalna metalowa konstrukcja podtrzymuje je przy życiu. 



Miasto pełne jest wykopalisk archeologicznych, ruin i pozostałości po mitycznych budowlach. Kos kilka razy było nawiedzane przez trzęsienia ziemi. Jedno z nich, trwające zaledwie 27 sekund w 23 kwietnia 1933 roku, doszczętnie zniszczyło wschodnią część miasta. Dla wielu była to ogromna tragedia, dla innych prawdziwy prezent - wstrząsy odsłoniły starożytne miasto Agorę oraz wiele innych antycznych budowli. Oprócz rzymskiej Agory ze Świątynią Afrodyty i Herkulesa, znajdziecie też potężną twierdzę Joannitów, Case Romana, meczet Hassana Paszy czy Odeon. 










A wieczorem z powrotem na miasto. Czekają tutaj pełne imprezowiczów bary przy tzw. "Party Street", restauracje z których roznoszą się kuszące zapachy greckiego jedzenia, spacery uliczkami skąpanych w świetle latarni. Jak każdy turystyczny punkt, także i to miejsce, nigdy nie śpi. Miałam wrażenie, że ludzi było więcej wieczorem niż za dnia. Rozbawieni, uśmiechnięci, spaleni słońcem, bez problemów i zmartwień, wyciskali z wakacji ostatnie krople. Bo już za kilka godzin, dni wielu z nich wracało to życia codziennego. Do pracy, rutyny, szarej rzeczywistości, zmartwień czy stresu... I tak to kolejnych wakacji.


....
xoxo





8 komentarzy:

  1. Takich straszliwych pamiątek i tak pewnie nie wwiezie się do kraju....Okropne. Ale takie rekiny chyba nie krążą wkoło Kos? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma pojęcia, skoro nie można wwieź to po co to robić.. Straszne, jestem ogromną przeciwniczką takich pamiątek! A rekinów nie ma, więc pewnie ciągną z Chin... Okropność.

      Usuń
  2. Ależ się mi od razu cieplej zrobiło! Piękne kolory: roślinność cudowna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się robi od razu cieplej jak wracam do zdjęć z wakacji... A szczególnie jak taka plucha za oknem. Bleeee!

      Usuń
  3. Nic mnie tak nie urzekło jak te cudnie kwitnące drzewa i krzewy! Przepiękne! Oczu nie mogę oderwać. Uwielbiam takie żywe barwy. Taka mała "rzecz" a tak wspaniale potrafi upiększyć świat i odbiór danego miejsca.

    Z serdecznymi pozdrowieniami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się zawsze zachwycam tymi krzewami i drzewami - takie same spotykałam na Teneryfie i w Chorwacji. Coś pięŻnego, dodają takiego uroku miejscom. Pozdrawiam ciepło z zimnej Danii!

      Usuń
  4. to drzewo z korzeniami niesamowite .. piękne klimatyczne miasteczko ... czy być może meczet jeszcze funkcjonuje? ... a ten plac z błękitnym budynkiem ma w sobie klimat romantyczny klimat :^) bardzo ciepło pozdrawiam :^)

    OdpowiedzUsuń
  5. 18 czerwca śmigam na Kos :)
    Już widzę że będzie extra :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tutaj zajrzałaś/zajrzałeś!
Rozgość się....