wtorek, 22 kwietnia 2014

Sardynia I | Welcome to Sardinia




Wypad na Sardynię był totalnym spontanem. 
Ciało domagało się słońca, głowa przewiania, oczy pięknych krajobrazów, a baterie naładowania. Bilety zamówiliśmy bez zastanowienia, bo jak tu się nie skusić na 160zł w dwie strony od osoby? Noclegi też udało nam się zamówić w dobrych cenach, najdroższy { co okazało się na samym końcu } z całego wypadu okazał się samochód. Ale bez maszyny nie udało by nam się zobaczyć tego co widzieliśmy... Początek kwietnia, 7 dni. Do wylotu, gotowi, start! Na koniec cyklu sardyńskiego napiszę małe co nie co o noclegach, biletach i kilka ważnych spraw co i jak. Mam nadzieję, że ktoś z was skorzysta z moich podpowiedzi.


Wylot o 10:30 z Billund {Dania} do Alghero. Szybko, sprawnie i co najważniejsze o czasie. Widoki podczas lotu jak zawsze bezcenne. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam podziwiać świat z góry. Śmiało mogłabym być ptakiem :D W między czasie umilałam sobie czas świetną biografią Scott'a Jurek'a - polecam! Dla wszystkich miłośników biegania i zdrowego wegańskiego/wegetariańskiego odżywiania. 

Nad zaśnieżonymi Alpami.... Voila! Jesteśmy na miejscu i na chwileczkę przywitało Nas słoneczko...

Wypożyczone auto okazało się miłą niespodzianką. W cenie starszego modelu dostaliśmy nowiutkiego VW Polo z 32 km na liczniku. Oooo tak to można jeździć po Sardynii :) Ruszyliśmy w drogę, przed siebie. Pogoda, jak to zwykle na początku prawie każdego wypadu, nie zachęcała do zwiedzania. Sardynia przywitała nas chmurami, wiatrem i deszczem. Pomimo tego humory dopisywały! Skierowaliśmy się na drogę krajobrazową wzdłuż wybrzeża, prosto w stronę uroczego miasteczka Bosa.






Bosa, jak pisałam wcześniej, to przepiękne małe miasteczko, w którym każdy świr fotograficzny będzie miał co robić. Pełno tutaj uliczkowych labiryntów, w których łatwo się pogubić. Kolorowe, stare kamienice wręcz proszą się o zdjęcia. Miasto sprawiało wrażenie bardzo sennego. Nawet koty leniwie wyciągały się gdzie popadnie. Wiele restauracji i kafejek w dalszym ciągu było pozamykanych, a turystów jak na lekarstwo. Remonty, odświeżanie, przygotowywanie na sezon.. Puściutko i bez ludzi. Mi taka sytuacja się bardzo podobała. Spokojnie mogłam fotografować każde drzwi, ściany, okienka czy sardyńskie babcie... 












Tego dnia z nieba, na szczęście prócz śniegu, lało się wszystko. Mijaliśmy spokojne, jakby opuszczone miasteczka spowite mgłą. Od czasu do czasu trafialiśmy na stadka kóz i owieczek, a i pastuszkowie się trafiali. Im wyżej, tym pogoda coraz bardziej nam się psuła. Na ten dzień mieliśmy w planach zobaczyć kilka ciekawych punktów po trasie, niestety ze względu na totalną niepogodę postanowiliśmy z nich zrezygnować i ruszyliśmy prosto do Portoscuso. Małego miasteczka, w którym zarezerwowaliśmy nocleg na najbliższe kilka dni... 

Zdjęcia z trasy... 




Taką ulicą jechałam po raz pierwszy w życiu... Po jednej stronie zalew gdzie zimują flamingi, po drugiej morze i piękne plaże! Pusto, cicho i pięknie... pomimo siąpiącego deszczu.

Zdjęcie kiepskiej jakości, ale flamingi na dowód są. Chyba pierwszy raz widziałam je tak na żywo. Piękny widok!
Piękna tęcza ukazała się nam przy powrocie z Tharros, którego niestety nie udało się nam zwiedzić. Kilka minut przed dotarciem oberwanie chmury skutecznie przeszkodziło nam w odkrywaniu ruin starożytnego miasta.

Prowadzeni przez gps zjechaliśmy z trasy głównej wprost w górskie serpentyny. I jak się okazało później był to błąd! Nie przypominam sobie kiedy ostatnio jechałam takimi drogami, ale chłopak stwierdzić że test z jazdy ekstremalnej powinni mu zaliczyć bez żadnych pytań. Na dodatek momentami lało tak strasznie, że wycieraczki wymiękały i po prostu zjeżdżaliśmy na jakieś skrawki na drodze, aby przeczekać te oberwania chmur.  Plus zaczęło się ściemniać... Na początku mieliśmy niezłą serpentynową frajdę. "Uchachani" wjeżdżaliśmy w każdy zakręt, ale po jakieś godzinę mieliśmy już kompletnie dość. Zmęczeni, głodni, znużeni marzyliśmy o jakieś pysznej kolacji, a przede wszystkim o porządnym odpoczynku. Na miejsce dotarliśmy po 21.00, ruszyliśmy na późną kolację, a po prosto do wyra. Na dzisiaj mieliśmy DOŚĆ!


Godzina 19:45. Ostatnie zdjęcie z trasy. Początek serpentyn...
W połowie drogi do Portoscuco.




Już wkrótce zapraszam na kolejną cześć sardyńskiej opowieści.
Stay tuned!


Żaneta

20 komentarzy:

  1. ależ piękna roślinność na tych serpentynkach .. mgiełlka puste plaże leniwe miasteczka .. dla mnie bomba ... pięknie to wszystko uchwyciłaś ,,, acha i uśmiechnąłem się, że w Billund akurat mieliście piękne słoneczko ;^) )
    no i ślicznie wyglądasz Żaneto .. wiosenka rozjaśniła Ci włosy ;^))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Piotrze za komentarz! Roślinność niesamowita, całe wzgórza były wręcz żółte! Pięknie to wyglądało ;) Puste miasteczka jak dla mnie też bomba, przynajmniej się nie denerwowałam ;) Wylatując nie było tak źle, ale wychodząc z samolotu na lotnisku w Alghero było jeszcze lepiej. Tylko troszkę pogoda się popsuła później, było bardzo nieprzyjemnie. Na szczęście długo to nie trwało ;)
      Po tygodniu w Sardynii włoski są jeszcze jaśniejsze - naturalnie :) I oto chodzi! Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  2. Cudnie, wróciły wspomnienia z mojego wyjazdu.
    Bosa również bardzo mi sie podobała, cała ta trasa wybrzeżem była niesamowita.

    Czasem musi popadać, by potem pojawiła się na niebie taka piękna tęcza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się Kasia, cała trasa i widoki są przepiękne! Bosa bardzo malownicza, warto o nią zahaczyć!

      Usuń
  3. Hej Żaba ;) Wczułam się w Waszą sytuację i mignęły mi przed oczami serpentyny kanaryjskie i moja choroba lokomocyjna z nimi związana i nie zazdroszczę ;) ale przygoda fajna, niemal jak nasza na Malcie, pamiętasz ? ;) pozdrawiam i jestem ciekawa reszty fotorelacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Madzia, te kanaryjskie serpentyny kryły się do tych sardyńskich. To dopiero była jazda, jak to dobrze że nie mamy choroby, bo chyba daleko byśmy nie zajechali :) Na szczęście dojechaliśmy do celu, ale były momenty gdzie G. miał już dość. Malta! O tak pamiętam ;) Było nieźle! Pozdrawiam cieplutko ;)

      Usuń
  4. Elegancko Żanet! Mam koleżankę sardynkę i tak liczymy że kiedyś uda się nam wynająć od niej letni domek gdzieś przy plaży... póki co napawam się widokami z Twojej relacji i czekam na więcej bo BAJKA!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Karolina! Warto, polecam Sardynię. A jak szukasz spokoju to tylko przed lub po sezonie. Może lepiej po sezonie, bo więcej miejscówek będzie otwartych, bo w niektórych miastach wiele knajp i restauracji było pozamykanych. Ale Sardynia na urlop jak najbardziej! Zapraszam już wkrótce :)

      Usuń
  5. Ale cudna tęcza, a Ty wyglądasz ślicznie. Jak Ci się podobała Sardynia poza sezonem? Nie mogę się nadziwić jak wyludniają się te turystyczne kierunki po lecie. Niczym wymarłe miasta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hello Kochana! Dziękuję ci bardzo za komplementa :*
      Ja już wiele razy powtarzałam, że uwielbiam podróże przed lub po sezonie - mniej ludzi to jeden z ważniejszych powodów. A później lecą kolejne... Niższe ceny ten się odczuwa. Jak dla mnie spokój, cisza i brak przepełnienia jest bardzo ważne, choćby dlatego że mogę spokojnie trzaskać zdjęcia :) Bez obaw, że ktoś mi wlezie w kadr. Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  6. Pomimo nie najsłoneczniejszej pogody, na pierwszy rzut oka widać, że Sardynia ma piękne widoki do zaoferowania....achh... liczę na podobne na Sycylii :-) I ta tęcza, i flamingi... no bosko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się! Tam nawet pomimo deszczu jest pięknie, choć czasami dawało oporowo. Nie wspomnę o wietrze ;)
      A na Sycylii pewne będzie tak samo ładnie, a może i lepiej. Czekam na Twoje zdjęcia!

      Usuń
  7. ach, jakie piękne są te kolorowe domki! nawet w tak pochmurny dzień okolica wygląda wspaniale :) idealne klimaty na relaks i podładowanie baterii. Czekam na dalsze opowieści :) pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bosa bardzo mnie urzekła, najchętniej spędziłabym tam z dwa dni dużej aby poznać każdy zaułek tego miasta, ale niestety nie było mi dane. Dlatego jeszcze kiedyś wrócę na Sardynię bo warto! Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  8. piękne ujmujące uliczki, świetne zdjęcia !!! Try to design

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne widoki! No to czekam z niecierpliwością na kolejną część Podróżniczko :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hello Drui... jejku jak dawno cię nie było! Cieszę się że wróciłaś ;) I zapraszam do mnie częściej, bo takich widoków będę serwować dużo więcej! Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  10. Jak tam pięknie ! Dlaczego tutaj u mnie tak nie jest? xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, nie można mieć wszystkiego... wtedy byśmy nigdzie się nie ruszali! :)

      Usuń

Dziękuję, że tutaj zajrzałaś/zajrzałeś!
Rozgość się....