niedziela, 25 maja 2014

Sardynia part VI | Arcipelago della Maddalena






Dzień 6. Sardynia.


Kolejny piękny dzień. Kolejny ze słońcem i piękną pogodą. Na ten właśnie dzień zostawiłam wyspy Archipelagu La Maddalena. Najlepszą bazą wypadową jest właśnie Palau. To stąd odpływają promy na największą wyspę Maddalena. Nadzwyczaj dobrze spało mi się na Sardynii... Każdego dnia budziłam się taka wypoczęta i wyspana, po mimo wczesnej pobudki. Pierwszy spojrzenie za okno... I co człowiek słyszy? Liście palmy powiewające na morskie bryzie, szelest ich wyschniętych liści... Promienie słoneczne mozolnie próbują przedostać się do pokoju, a śpiew ptaków zawsze brzmi jakoś piękniej na wakacjach.

Miseczka owsianki z kopiastą porcją pomarańczy to zawsze idealne rozwiązanie na śniadanie. Najpierw relaks przy basenie z książką w ręku, później zwiedzanie. Na wszystko jest czas. Bez pośpiechu...

Promy kursują codziennie z Palau do Maddalena, praktycznie co godzinę. Trzeba jednak pamiętać o jednej bardzo ważnej rzeczy, o której wspomnę w ostatnim poście, który opublikuję jeszcze przed wylotem na Islandię, czyli w tym tygodniu. 


Widok z portu na Palau... 


Widoki na pobliskie wysepki... Tutaj Santo Stefano, przystań dla wielu morskich ptaków. 

Widok z promu na przeurocze miasteczko La Maddalena... 

Wyspę Maddalena można objechać w jedną godzinkę, z postojami może to zająć nawet cały dzień. Malownicza trasa wzdłuż wyspy ma jakieś 20km. Ale ze wszystkim przystankami typu "zatrzymaj się tutaj, jezu jak pięknie" czasowo wcale nie wygląda to tak szybko, jak się wydaje. Przepięknie widoki na pobliskie wyspy i Korsykę. Cały archipelag to raj dla żeglarzy, a główna wyspa i Caprera także dla zapalony rowerzystów. Co roku na tutejszych wodach odbywają się regaty jachtowe, które ściągają zapaleńców z różnych zakątków świata. 

W oddali wyspa Spargi, na którą można dostać się tylko drogą morską. Letnią porą z port La Maddalena można wykupić wycieczki żaglówką lub jachtem wzdłuż każdej z wysp.



Woda w przepięknym turkusie kusiła aby do niej wskoczyć... ale stanowczo była za zimna jak dla mnie.

Jedna z wielu przepięknych plaż na wyspie.... 

Tutaj wody u wybrzeża Porto Massimo, według mnie ekskluzywnej części wyspy. Domki ukryte w zieleni, basen, jachty i żaglówki...  
Most łączący wyspę Maddalena i Caprera. 

Kilka słów o wyspie Carpera. Wyspa od 1986 roku była własnością Giuseppe Garibaldiego, legendarnego włoskiego bohatera i rewolucjonisty. Obecnie w jego posiadłości znajduje się muzeum Compendio Garibaldino, gdzie można zobaczyć pamiątki pozostawione przez samego Giuseppe. Żałuję, że tak mało czasu poświęciłam na te dwie wyspy... Ale może kiedyś ten błąd nadrobię. Wam jednak powiem jedno: wybierzcie się na przejażdżkę rowerem lub pieszą wycieczkę po Carperii. WARTO! 


La Maddalena to najważniejsze miasto całego Archipelagu. To tutaj skupia się całe życie wyspy i pobliskiej Carperii. Miejsce obszarowo malutkie, ale urocze i takie spokojne. Można się pogubić w labiryntach tych wąskich uliczek i zatracić prostocie i lekkim klimacie... Stare, "wysłużone", lekko zaniedbane kamienice nadawały typowo rzymskiego stylu, idealne miejsce dla fotomaniaków. W małej kawiarence tuż przy głównym deptaku via Garibaldi skusiłam się na espresso z zimnych mlekiem... Jak przed nie przepadałam za espresso, tak tutaj nie wyobrażałam sobie  dnia bez jednej filiżaneczki! Zapraszam na spacer po La Maddalena!





















Promem wróciliśmy do Palau. W lokalnym sklepie zaopatrzyliśmy się w świeże ryby i warzywa. Smak domowej bruschetty zrobionej w maciupciej ala kuchni w apartamencie naszego hotelu zapamiętam na zawsze... Nie wiem czy to Sardynia, czy śródziemnomorski czy tyrreński klimat, czy świeżo wypieczona bagietka, a może te soczyste czerwoniaste pomidory... Bez przypraw... Po prostu niebo w gębie! I wiecie co, życzę Wam takich właśnie smaków w tym roku! Pełnych słońca, lokalnych klimatów, miłości, pozytywnych i pięknych momentów bez solenia i pieprzenia! Takich prawdziwych, naturalnych, a przede wszystkim po waszemu ;) Pięknych podróży!!!


Tym postem żegnam Sardynię. Skrycie mam nadzieję, że tam wrócę. Tak jak wspominałam wyżej w ostatniej zbliżającej się publikacji podsumuję cały wypad na wyspę. Gdzie nocowałam, gdzie wypożyczałam auto, trochę linków, ciekawostek, porad i przestróg. Mam nadzieję, że ktoś kiedyś skorzysta z moich wskazówek! A jak Wy, zajrzycie?


Stay tuned!
Żaneta

  

3 komentarze:

  1. Az znowu zatesknilam ! Kiedy wyjazd na Islandie ? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądając zdjęcia coraz bardziej chcę:D tzn. Włochy kocham miłością absolutną, starając się dojechać tam chociaż na weekend co roku:) ale w Sardynii jeszcze nas nie było

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki tym wpisom, opisom i cudnym zdjęciom przeżywam wakacje na Sardynii po raz drugi!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tutaj zajrzałaś/zajrzałeś!
Rozgość się....