piątek, 9 maja 2014

Sardynia part III | Spacerkiem po Cagliari, a na deser droga krajobrazowa nr. 195




Dnia trzeciego w końcu wyszło słońce i się znacznie ociepliło. Mordeczka mi się cieszyła, bo już wiedziałam, że teraz to będzie już coraz lepiej. Tzn coraz cieplej ;) Nasza trasa. Prawie 230 km. 



Tego dnia zaplanowaliśmy zwiedzanie stolicy Sardynii. Po śniadanku ruszyliśmy w stronę Cagliari. Pięknie to wszystko wygląda o poranku, cała wyspa budzi się do życia, zwierzaki wychodzą z ukrycia po kilki dniach opadów. Zieleń staję się jakaś taka bardziej soczysta i wyraźniejsza. Godzinka jazdy i dotarliśmy na miejsce. Była niedziele. Centrum nadzwyczaj tłoczne, odbywał się jakiś maraton w samym sercu Cagliari. A to oznaczało tylko jedno - przelecimy po mieście jak Struś Pędziwiatr i popędzimy tam gdzie pusto i cicho.

Stare Miasto Cagliari jest nadzwyczaj urocze. Lubię takie miejsca... Wąskie i klimatyczne uliczki, w których bardzo łatwo się pogubić prowadzą do Bastionu, który dumnie króluje nad miastem. A tam, uliczki są jeszcze piękniejsze. Pomimo tego, że kolorowe budynki zaniedbane i obdrapane to wszystko to wyglądało jak zaplanowana artystyczna robota. No i to wiszące pranie! Szukałam takiej uliczki w Rzymie, niestety bezskutecznie. Nie będę się tutaj rozwodzić co warto, a czego nie warto zobaczyć, bo  nie ma sensu. Jedyne co wam radzę, to poszwendajcie się bez celu lub zgubcie, ale już z celem odkrywania miasta bez mapy czy przewodnika. Piękne, klimatyczne i urocze miasto... Zobaczcie sami! 































Na lunch udaliśmy się na polecaną długą plażę Poetto, którą znajdziecie niedaleko stolicy. Chwila oddechu, relaksu. Złapaliśmy trochę słońca, ktore dość mocno zaczynało grzać, i skonsumowaliśmy przygotowany prowiancik - niesamowicie pachnące pomidorki, ogóraski, świeże listki sałaty, sardyński ser pecorino w kawałkach, kilka plasterków Prosciutto di Parma dla chłopaka, świeże buły, a na deser soczyste pomarańcze. Niebo w gębie! Jezzzuuu, czemu na świeżym powietrzu tak dobrze wszystko smakuje??? 

Przepiękna plaża Poetto... I kuleczki (to nie są kamienie), zrobione z paproszków i innych inności.

Stópki muszą być ... :) Selfie od dołu ;)

Przestudiowaliśmy mapkę i przewodnik. Zbiórka. Gotowi do dalszej drogi. Zdecydowaliśmy się na objazdówkę wybrzeża w poszukiwaniu dzikich plaż. Opłacało się! Każda jedna piękniejsza od drugiej. Osamotnione czekały na turystów takich jak my... Wokół lasy, małe gospodarstwa, domki. Pusto i cicho...
Na plaży Chia, którą można znaleźć niedaleko miasteczka o takiej samej nazwie, warto wdrapać się na Torre Chia skąd rozpościera się niesamowity widok na wybrzeże z czterema plażami. I tutaj mała podpowiedź. Jeśli w dalszym ciągu będzie czuć niedosyt, to gorąco polecam drogę krajobrazową wzdłuż wybrzeża! WOW! WOW! WOW!
Wystarczy, że po wyjeździe z Torre Chia będzie się trzymać drogi 195. Warto poświęcić dodatkowy czas, bo tej przejażdżki na pewno nie będzie żałować.


Plaża Torre Chia... Tylko my, piasek, turkusowa woda i zbliżające się deszczowe chmury.


A tych milusińskich pełno na każdym kroku. Uwielbiam te stworzonka!
Widok z wieży Torre Chia na plaże o tej samej nazwie. W oddali widać jakiś rybaków.

O oto wspomniane plaże... Czyż nie wyglądają pięknie?

I mogłabym tak bez końca....
I kolejne wysepki, wieżyczki, plaże, plażyczki, dolinki, kwiatki, krzaczki i turkusy....





W drodze do domu...

Dotarliśmy o zachodzie słońca do Portoscuso. Kolejny piękny, magiczny zachód słońca. Zmęczeni, padliśmy na wyrko. Wdech, wydech, wdech... Nic nie robienie is good! Balkon w pokoju u Max'a to było moje ulubione miejsce... Czas na lekką kolację, spacer i sen... Bo dnia kolejnego czekała nad długa droga przez całą Sardynię, do Palau. 





Cdn...


Stay tuned.

Żaneta.

14 komentarzy:

  1. Oglądałam te zdjęcia i łzy mi podchodziły do oczu.
    Obudziłaś wspomnienia... Cudna jest Sardynia na Twoich zdjęciach, ujęłaś ten sardyński spokój znakomicie.
    Będę do tego postu wracać, bo nie mam wielu zdjęć z Sardynii, utopiłam swój aparat w wodach Stintino...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo.... I cieszę się, że tak sentymentalnie odchodzisz do Sardynii.
      Wracaj tyle razy ile tylko masz ochoty ;) No i przykro mi aparatu, czasami takie wypadki chodzą po ludziach. Mi na szczęście nic się takiego nigdy nie trafiło... I mam nadzieję, że nie przytrafi :) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Widoki przepiękne! Też bym mogła siedzieć godzinami i podziwiać turkus w tych malowniczych zatoczkach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ja nie miałabym nic przeciwko aby tam zamieszkać, gdzieś niedaleko takiej plaży ;)

      Usuń
  3. W te okolice nie dotarłam podczas mojej wizyty na wyspie.
    Pięknie tam, jak zwykle zrobiłaś super klimatyczne zdjęcia :)
    Czekam na dalszy ciąg
    buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu... Wiesz wybierając się tam, nie przypuszczałam że wyspa jest taka duża. Choć plan zrobiłam dobry, wszystko wypaliło tak jak trzeba i zobaczyłam na prawdę dużo jak na ten tydzień. Oczywiście ja to bym co dzień gdzieś śmigała, ale niestety mój towarzysz aż taki podróżnik to nie jest... Dlatego wolę wybywać sama ;)

      Usuń
  4. prześliczne klimatyczne zdjęcia Żaneto .. uczta dla oczu i po prostu pięknie wyglądasz spoglądając tam w dal ... no co tam dużo mówić poranne bieganie bardzo służy Twojej figurze :^)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha ;) Piotrze, Ty jesteś niesamowity, Twoje komentarze dodają skrzydeł ;) dzięki wielkie! miło mi bardzo, i cieszę się że nie tylko ja te zmiany widzę ;)

      Usuń
  5. Widoki wiadomo jakie, ale Ty nawet tyłem robisz im niezłą konkurencję.Jednak niektórzy żyją w raju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahah :) ale się uśmiałam tym komentarzem ;) daj spokój, Ty też jesteś niezła laska i z przodu i z tyłu ;)

      Usuń
  6. Przepiękne zdjęcia.. od razu by człowiek wyruszył!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo Sabina... aż żal było wracać! Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny!

      Usuń

Dziękuję, że tutaj zajrzałaś/zajrzałeś!
Rozgość się....