czwartek, 10 lipca 2014

Islandia part V | W stronę najbardziej deszczowego zakątka Islandii



Kolejny dzień.
Kolejne przygody.
Kolejne przemierzone kilometry w tej niesamowitej krainie...





Po śniadanku w Höfn ruszyliśmy drogą nr.1 przed siebie odkrywać niesamowite lodowce. Na pierwszy przystanek zatrzymaliśmy się zaledwie kilka kilometrów za miasteczkiem, przy jednym z jęzorów największego lodowca Islandii Vatnajökull. Lodowiec ten zajmuje 1/3 powierzchni kraju, jest na prawdę potężny. My, zwykli śmiertelnicy widzimy niewiele - ogromne jęzory, które wdzięcznie  otulają góry. Było to moje pierwsze, bliskie spotkanie z tym cudem natury i nie jestem w stanie opisać mojej wielkiej radości z możliwości zobaczenia na żywo tego miejsca. 








Pogoda się pogarszała, coraz bardziej mżyło. A my mieliśmy coraz bliżej do wyczekiwanego przez wszystkich jeziora lodowego Jökulsárlón. Po dotarciu na miejsce krajobraz, który przebijał się przez "mleko" przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Skąpane w ciemnej wodzie, przykryte popiołem ogromne bryły lodu w turkusowym odcieniu mozolnie dryfowały w spokojnych wodach jeziora. Pomimo tego, że nie byliśmy w stanie zobaczyć tego miejsca w całej okazałości to i tak każdy z nas był wniebowzięty. Bajka! 








W drodze do Vik natrafiliśmy na bardzo ciekawe miejsce - Laufskálavarða. Jest to grzbiet lawy, która pochłonęła w 894 roku mieszczącą się w tym miejscu farmę Laufskálar. Była to pierwsza odnotowana erupcja wulkanu Katla. Koniecznie zatrzymajcie się w tym miejscu, bo osobę która ułoży swojego kamiennego trolla spotka szczęście na drodze :) ja z Sylwią pozostawiłyśmy po sobie ślad... I mogę przyznać, szczęście na drodze Nas nie opuszczało!   






Powoli zbliżaliśmy się do najbardziej deszczowego zakątka Islandii, a dokładnie do miasteczka Vik w którym mieszka zaledwie 300 osób. Ciekawostką jest to, że w 1991 roku bazaltowa plaża tego miasteczka znalazła się w czołówce najpiękniejszych plaż świata według amerykańskiego magazyn "Islands Magazine". Jak już wspomniałam Vik jest najbardziej deszczowym miasteczkiem na Islandii. Deszczu pada tutaj trzy razy więcej niż w Reykjaviku i 5 razy więcej niż w Akureyeri. Oczywiście i nas przywitał deszcz... :) Pomimo tego, że pada tutaj nadzwyczaj często, wioska prezentuje się bardzo uroczo. Malutka, ze skromnymi i kolorowymi domkami, to prawdziwa ostoja dla osób ceniących spokój i ciszę. A spacery tą niesamowicie czarną plażą w takiej mrocznej pogodzie potrafią wprowadzić w filmowy klimat prosto z dobrego kryminału... 














Tutaj napiszę małe sprostowanie. Do Vik dotarliśmy dzień wcześniej, pod wieczór. Strasznie padało, było mgliście i pogoda nie zachęcała do spacerów - dlatego miasteczko zostawiłam na koniec tego wpisu. Zmęczenie dawało się we znaki, bo każdy kierowca wie, że w deszcz i mgły jeździ się ciężej. Potrzebowałam porządnego wypoczynku w normalnym łóżku i ciepłej kąpieli. Zdecydowaliśmy się na małą przekąskę w lokalnej restauracji, gdzie Arsen zamówił tradycyjną islandzką przystawkę - fermentowanego rekina grenlandzkiego HÁKARL. Jedno wam powiem - nie przypominam sobie, abym kiedyś jadła coś tak obrzydliwego jak to. Fuj! Jak dla mnie to szkoda kasy! Smaku nawet nie potrafię nawet opisać słowami... Śmierdzi okropnie amoniakiem. Z czystym sercem za to, mogę polecić islandzką zupkę rybną z owocami morza. 

Pogoda nie tylko nam pokrzyżowała plany. Wiele osób z namiotami zdecydowało się na nocleg w hostelach, hotelach czy kwaterach prywatnych. W hostelu Gestihus Arsalir znaleźliśmy dwa ostatnie miejsca. Dzięki uprzejmości Właścicieli miałam okazje skorzystać z darmowego noclegu, bo zgarnęłam ostatnie łóżko. Jednak "trolle" postawione w Laufskálavarða robią co do nich należy :)




A takie widoki mijaliśmy po drodze do Vik....
Pięknie...




Nasz szczęśliwa gromadka w drodze.... HAPPY :)



Już wkrótce zabiorę Was na przechadzkę po lodowcu....

Cdn...


Stay tuned!
Żaneta




13 komentarzy:

  1. och jej jest i Jökulsárlón to moje wędrowcze marzeniee !!! przepięknie Żaneto ! no i Vatnajökull ..niesamowite wrażenie robi .. a Ty ślicznie wyglądasz na tle lodowca..
    czy widzieliście też wędrowców/plecakowców po drodze ? pod namiotem może być tam wilgotno :^)

    pozdrawiam słoencznie :^)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze dziękuję! Lodowce - niesamowite, jak dla mnie bajka nie z tej ziemi! Obym kiedyś dotarła na Patagonię, po tym co widziałam na Islandii, chcę więcej... A Tobie zdjęcia coraz bardziej mnie inspirują, aby się tam właśnie wybrać.... :)
      Wędrowców widzieliśmy, jestem pewna że w sezonie letnim - lipiec, sierpień - jest ich tam zdecydowanie więcej. Bo niestety pogoda jest tutaj nie do przewidzenia, my i tak mieliśmy ogromne szczęście! Ściskam ! :)

      Usuń
  2. Żanet!!! Jaka bajka! Jeden z najtrudniejszych w wymowie zwrotów geograficznych które pamiętam do dzisiaj jest "vattnajokul hlaup" ale taaaakich zdjęć to nam na studiach nie pokazywali!!! Co do miasteczka Vik, moje pierwsze skojarzenie to grenlandzki Nuuk. Małe kolorowe domki nad brzegiem wielkiej wody. Przepięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, Karolina język to na prawdę mają boski, ale uroczy i nawet mi się podoba... No i fajnie bo można coś zrozumieć, znając dunski - przynajmniej ja miałam taką możliwość, bo reszta ekipy nie czaiła nic. :)
      Grenlandia - marzenie ściętej głowy, oby kiedyś... :) Ściskam mocno!

      Usuń
  3. Powiem tylko tyle: chcę to zobaczyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kupuj bilety i leć!!!! Nie czekaj dużej!

      Usuń
  4. Boskie zdjęcia!! Michał już miał kiedyś okazję zobaczyć Islandię, ja niestey jeszcze nie. Twoje zdjęcia przypomniały mi, że muszę to szybko nadrobić! Piszę się na przechadzkę po lodowcu i czekam na wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie nadrabiaj! Życzę ci tego z całego serca! Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  5. Znęcasz się, normalnie znęcasz! Niech mnie ktoś zabierze na Islandię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam innego wyjścia ;) Dam znać jak będę się tam ponownie wybierać, może będziesz miała ochotę dołączyć do zwariowanego grona?? haha :) dobry klimat gwarantujemy :) Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Z każdym kolejnym postem jestem coraz bardziej zachwycona! fajnie wygląda to pole łubinów :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) w Polsce na łubiny w ogóle nie zwracałam uwagi, a tutaj skradły moje serce... taki zwykle, a jednak nie zwykłe....
      ściskam!

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tutaj zajrzałaś/zajrzałeś!
Rozgość się....