środa, 3 września 2014

Bristol one more time... miasto, które nigdy mi sie nie znudzi



Słowa tutaj są zbędne... O mojej miłości do tego miasta możecie poczytać we wcześniejszych postach, które publikowałam już jakiś czas temu. O tym wszystkim możecie poczytać tutaj { klik }.


Bristol był, jest i będzie moim drugim domem, do którego będę wracać zawsze. Czuję się tutaj jak ryba w wodzie. I kocham dosłownie wszystko. Nieład i nieporządek, syf w niektórych rejonach, transport publiczny, gwar i zgiełk, wesołych pijaczków, bristolskie murale, bary pełne podchmielonych Angoli, tandetny i prosty Bedminster, most Clifon który dumnie króluje nad miastem i cudowną dzielnicę Clifton pełną klimatycznych i oryginalnych sklepików i knajpek. I wierzcie mi za każdym razem kiedy tam jestem zachwycam się tym miastem na nowo. Jest piękne, kolorowe, nieobliczalne, zaskakujące, zwariowane. Moje ukochane... 




























Stokes Croft. To tutaj urodził się słynny Banksy. To tutaj tworzył swoje pierwsze murale. To tutaj kwitnie art street. Ulica słynna na cały świat. Pełna zakręconych ludzi i miejsc. Znajdziecie tutaj hipsterskie bary, knajpy i balety. Jeśli będziecie w Bristolu spacer tą ulicą to obowiązek. 







Mural "The Mild Mild West" namalowany przez Banksy'iego w l990 stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych murali Bristolu. 











With travel love...
Żaneta