czwartek, 13 sierpnia 2015

[ KRETA part VII ] Last days in Crete


Dość długo zwlekałam z zakończeniem relacji z Krety.
Pewnie zdążyliście już zapomnieć jak pięknie tam jest. Dlatego też postanowiłam stworzyć wpis typowo fotograficzny z delikatną wstawką informacyjną, abyście mieli pojęcie co z czym się je.

Niestety jak dobrze wiedziecie to co dobre szybko się kończy... I oczywiście kreteński trip również, choć pomysł na zostanie tam na stałe rósł z każdą minutą. "Tato, a może tak się tutaj przeprowadzić na stałe, coooo? Wiesz zacząć uprawiać oliwki i pomarańcze i zająć się turystyką????"... Hmmmm, genialne! Ale plis, not now. Zejdź na ziemię Córka... Ostatnie dni zatem postanowiliśmy spędzić intensywnie, wyciskając z Krety ostatnie "soki". 

Z Maleme skierowaliśmy się na Afrate, dokąd prowadzą piękne dróżki wzdłuż wybrzeża. Im głębiej w ląd tym więcej uroczych, malutkich wioseczek otoczonych oliwnymi gajami. Celem była dzika, mała i kamienista plaża pięknie skryta w "zielonym" wąwozie. Widoków nie muszę komentować, bo zdjęcia mówią same za siebie. Plaża jak plaża, szału jako tako nie zrobiła. Są zdecydowanie ładniejsze na wyspie. Ale sama przyjemność odkrywania okolicy to już inna bajka... Jednak zasada "get lost" sprawdza się po raz kolejny genialnie.














Uśmiechnięty od ucha do ucha właściciel hoteliku w którym spędziliśmy tydzień, polecił Nam jeszcze jedną fajną miejscówkę wartą uwagi. A mianowicie wioskę Vouves, w której sam mieszka i uprawia oliwki. Powodem wizyty jest najstarsze [podobno] na świecie drzewo oliwne, którego wiek na podstawie analizy pierścieni określono na mniej więcej 2000 lat. 










Lubię późne godziny wylotów. Człowiek ma jeszcze czas na tyle rzeczy.... Dobra organizacja, szybkie wymeldowanie się z hotelu, zapakowanie do auta i można ruszać w drogę poodkrywać kolejne miejscówki. Vamos i Georgioupoli to przeurocze miasteczka, które koniecznie kazał nam odwiedzić właściciel hotelu. I bez dwóch zdań polecam je dalej. Pięknie położone, ciche, typowo kreteńskie mieściny gdzie wszystko płynie po swojemu - bez pośpiechu, z uśmiechem na twarzy mieszkańców, luźno, z chwilą na kawę i pogaduchy w lokalnym barze. W otoczeniu pomarańczy, widoków z jednej strony na góry z drugiej na morze. Tak to można sobie żyć.... Zapiszcie sobie w notatniku, bo warto!




















Tym postem kończę kreteńską relację.
Następny, już bardziej techniczny, podsumowujący tripa zarzucę już wkrótce. Znajdziecie w nim sporo przydatnych info, jak zawsze w sumie! Stay tuned.... xxx


With travel love,
Żaneta

niedziela, 19 lipca 2015

[ Klub Polki na Obczyźnie ] Moje ulubione miejsce w Polsce I



Pochodzę z małej miejscowości położonej 10km od Gryfina i jakieś 20km od Szczecina. Dookoła jeziora, pola, lasy, Puszcza Bukowa, Pojezierze Szczecińskie, a nad Morze Bałtyckie godzina jazdy autem.
Ale ten wpis nie będzie o Szczecinie... No bo przecież każdy wie jak pięknym miastem jest Szczecin. Cudowne nadbrzeże z widokiem na Wały Chrobrego i byłą Stocznie z żurawiami, Port Grande, zniszczone i te odrestaurowane kamienice, Jasne Błonie, Starówka, veggie knajpy, lody Marczaka i przepiękna Filharmonia, która zbiera prestiżowe nagrody na arenie międzynarodowej! O tak, bardzo lubię Szczecin!

"Moje ulubione miejsce w Polsce" to kolejny projekt Klubu Polki na Obczyźnie. Przez okres wakacji wspólnie z innymi Klubowiczkami i Piotrem zabierzemy Was w podróż po naszych ulubionych miejscach w rodzimym kraju. Projektem tym wspieramy akcje Przemka Skokowskiego z Autostopem przez Życie, który zbiera kasę na siepomoga.pl pomoc dzieciom z Domowego Hospicjum Dziecięcego i Funduszu Dzieci Osieroconych. 


Krzywy Las to bez wątpienia miejsce należące do moich ulubionych w rodzinnych okolicach. Natura jest mi bardzo bliska, lasy tym bardziej. A ponieważ Krzywy Las, tak jak Puszcza Bukowa, są na wyciągnięcie ręki postanowiłam pokazać Wam ten fantazyjny las, który jest bez wątpienia jedną z największych atrakcji województwa Zachodniopomorskiego. Krzywy Las to pomnik przyrody i wizytówka gminy Gryfino. Będąc tutaj koniecznie musicie to miejsce odwiedzić. Dojazd jest bardzo łatwy, czy to rowerem, autem czy transportem publicznym. Wystarczy skierować się na Nowe Czarnowo.

Wiek drzew określono na około 80 lat i najprawdopodobniej posadzono je po roku 1930. Hipotez na tak niespotykany kształt drzew jest wiele, ale dwie z nich są najbardziej podważalne. Na pewno wiadomo jedno, że była to zamierzona ingerencja człowieka. Jedna z hipotez mówi, że młode drzewka zostały uszkodzone przez czołgi, które stacjonowały tutaj w czasie II Wojny Światowej. Natomiast druga, która jest najbardziej prawdopodobna, zakłada że drzewa próbowano deformować tak aby można je było wykorzystać do budowy mebli lub innych przedmiotów potrzebnych człowiekowi w codziennym życiu.

Dnie drzew tuż nad ziemią skręcają się pod kątem 90 stopni i wyginają się szerokim łukiem ku górze. Około 100 sosen pospolitych na powierzchni 0,30 ha potrafią wprowadzić w baśniowy klimat... Człowiek wchodzi w ten lasek i staje jak wryty, przyglądając się tym powyginanym drzewkom i stara się pojąć "jak to możliwe"... Nie ważne jak, po co, czym... Ważne że dzięki komuś, mamy okazję teraz podziwiać tak niespotykany i jedyny w swoim rodzaju las. 













Tak jak pisałam wyżej, przyłączyliśmy się do Przemka i pomagamy mu zebrać resztę kasy dla dzieciaków z Hospicjum. Na chwilę obecną brakuje 35 tys złotych i mamy czas do końca tego roku. Jeśli spodobał Ci się mój wpis i Krzywy Las, to bardzo proszę o wsparcie akcji dowolną kwotą. Każda, nawet najmniejsza kwota, jest na wagę złota. Więcej info na www.siepomaga.pl






With travel love,
Żanet

piątek, 19 czerwca 2015

[ Klub Polki na Obczyźnie ] Moje duńskie "TOP 5 UKOCHANYCH MIEJSC"


Dzisiejszy wpis poczyniłam dla Klubu Polki na Obczyźnie, który wspólnie z koleżanką Magdą założyłyśmy ponad 2 lata temu, i do którego obecnie należy ponad 240 Klubowiczek i honorowego Klubowicza Piotra. Cudownych, kreatywnych, niesamowitych i przemiłych Polek rozsianych po całym świecie. Jeśli macie ochotę poczytać o Klubie, poznać nasze Klubowiczki, ich historie i blogi to koniecznie odwiedźcie oficjalną stronę Klubu. Serdecznie zapraszam wszystkim! 

Majowo-czerwcowy projekt poświęcony jest najpiękniejszym miejscom w krajach w których mieszkamy. Oczywiście jest to lista subiektywna Polek. Są to miejsca szczególnie bliskie naszym Klubowiczom i Piotrowi, które również zasługują na uwagę a często są pomijane w przewodnikach. Po raz pierwszy w karierze Klubu postanowiłyśmy projektami wspomóc fundacje non-profit. Projekt "TOP 5 UKOCHANYCH MIEJSC" dedykujemy Stowarzyszeniu "Piękne Anioły"!

Pozostałe projekty Klubowiczek i Piotra znajdziecie tutaj.

Jak już wiecie w tamtym roku zjechałam po 7 latach z Danii, zrobiłam sobie dłuższą przerwę w PL i od 7 czerwca tego roku wróciłam do mojego cudownego Bristolu. Z nadzieją, że już na stałe. Ale gdzie skończy się moja historia tego nikt nie wie... Ponieważ, chcąc czy nie chcąc, mam mały sentyment do kraju Wikingów postanowiłam pokazać Wam moją ulubioną duńską piątkę. Zapraszam!



"TOP 5 UKOCHANYCH MIEJSC W DANII"


Kiedy myślę o Danii widzę długie, piękne, piaszczyste plaże; zielone i czyściutkie lasy; pola po horyzont obsiane żytem; ścieżki rowerowe wszerz i wzdłuż kraju przez łąki pełne kwiatów na których pasą się krowy; przeurocze, kolorowe uliczki Kopenhagi; malownicze i spokojne wsie; rowery na każdym "kroku"; drewniane domki Dragør; woda gdziekolwiek człowiek nie pojedzie... Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Uwielbiam spędzać czas na łonie natury, a Dania według mnie jest idealnym miejscem dla naturmaniaków. Czytajcie moi mili! 


I. Plaże

Według Danmarksportalen.dk 70% kraju przypada na Półwysep Jutlandzki, na którym mieszkałam. Natomiast reszta kraju położona jest na 405 wyspach, z czego 79 jest zamieszkałych. 7314 kilometrów. Aż tyle ma linia brzegowa Królestwa Duńskiego. Nieźle co? Tak więc gdzie człowiek nie pojedzie tam woda. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że obojętnie w jakim miejscu byś nie był/była do morza zawsze będzie ok. 50 km. Plaże ciągną się kilometrami. Są czyściutkie, piękne i szerokie. Są plaże dla standardowych plażowiczów i dla golasków. Lato bez kilkunastu wypadów nad morze byłoby latem straconym w Danii. Jedne z moich ulubionych plaż znajdziecie w miejscowości Skagen. To tutaj wody cieśniny Skagerrak i Kattegat oddzielają od siebie wody Morza Bałtyckiego i Północnego. Co ciekawe,  nacierające na siebie masy wodne nie mieszają się ze sobą tylko "obijają się" jedna o drugą a jest to spowodowane różną gęstością wody obu dwóch cieśnin.
Hvide Sande to kolejna malutka rybacka wioska z niekończącymi się, pięknymi plażami położona między Fiordem Ringkøbing a Morzem Północnym. Pełno tutaj ścieżek rowerowych i pieszych które zabiorą Was z punktu A do punktu B. W Sønderving aż po Thorsminde nad Fiordem Nissum kierując się na północ, plaże upstrzone są w bunkry z II Wojny Światowej. Wyspa Rømø to kolejne miejsce warte uwagi. Plaże tutaj są tak szerokie, ze plażowicze przyjeżdżają pod samą wodę autami czy camperami. Rozstawiają namioty, robią imprezki, uczą się kitesurfingu i relaksują się przy kilku puszkach øl, słońcu i szumie wody. Od siebie mogę polecić jeszcze takie wyspy jak Langeland, Ærø, Samsø, Bornholm, Fanø. Tak jak widzicie, plaż w Danii pod dostatkiem. Na tak mały kraj jakim jest Dania przypadła im niezła linia brzegowa z cudownymi plażami których może pozazdrościć im nie jeden kraj. A pod tym linkiem znajdziecie spis najlepszych plaż w Danii według visitdenmark.com tylko po angielsku - Best beaches in Denmark

Niekończąca się plaża w miejscowości Hvide Sande


Powojenne bunkry na plaży niedaleko Thorsminde

Plaża na wyspie Rømø


II. Lasy

Stali bywalcy czy to tu na blogu czy na fanpage'u wiedzą, że miłością ogromną darzę lasy. Czuję się w nich bezpieczna, spokojna, zrelaksowana. Uwielbiam słuchać leśnych odgłosów, szumu liści, śpiewu ptaków, pękających pod stopami spróchniałych gałęzi. Kocham zapach lasu, ściętych drzew, mchu. Leśne owoce jem garściami, leśna muzyka mnie uspokaja, a leśne zwierzątka ubóstwiam (no może oprócz pająków...). Lasy zajmują trochę ponad 14% powierzchni kraju. W czasach Wikingów wycięto prawie wszystkie drzewa, ale od dawna prężnie leśne tereny powstają od nowa. Na chwilę obecną jest to prawie 609.00 ha lasów liściastych, iglastych czy mieszanych. Musicie pamiętać o tym, że wiele lasów w Danii jest prywatnych i trzeba uszanować zasady właściciela terenu zielonego jeśli wejście nie jest całkowicie zabronione. Podobno 70% wszystkich lasów jest w Danii prywatnych więc miejcie się na baczności i wypatrujcie znaków. Tylko popatrzcie na te zdjęcia, czyż nie są piękne???









III. PRZYRODA


Bez przyrody dookoła mnie nie mogłabym normalnie egzystować. Kilka dni temu przeprowadziłam się do Bristolu, pięknego miasta w Anglii. Zieleni i parków tutaj pod dostatkiem, uff jak dobrze! Blisko na Walię i Kornwalię. Obcowanie z naturą jest mi tak potrzebne jak oddychanie. A w Danii przyrody jest pod dostatkiem, szczególnie latem! Gdziekolwiek człowiek się nie ruszy otaczają go pola, łąki pełne rumianków czy łubinów na których pasą się krowy, wrzosowiska po horyzont, rzeki, jeziora, lasy, plaże o których pisałam wyżej, wyspy, fjordy, klify Møns. Dania = przyroda. Sami Duńczycy śmieją się, że Dania to taka duża wieś... I chyba coś w tym jest... 







IV. Kopenhaga

Żeby nie było, że tylko wsiowe klimaty zapodaję... Ale wierzcie mi zasługują one na swoje 5 minut! Czas na trochę miastowego zgiełku! Kopenhaga bezkonkurencyjnie trafia do mojej ulubionej piątki z wielu względów. Za klimat, za kolory, za pozytywne społeczeństwo i uśmiechy na twarzach. Za rowery, parkingi i ścieżki rowerowe, za cudowny Nyhavn, i za położenie. Za hipsterskie knajpy i kawiarnie w kontenerach, za architekturę, muzea i galerie. Za dzielnice Amager, za przystojnych Duńczyków, za zieleń i parki i oczywiście za czaderską Christianie. Za zimną kawę przy kanale w upalne, niedzielne popołudnia czy lody czekoladowe Andersen's... Mogłabym tak wymieniać bez końca. Po więcej zdjęć z Kopenhagi zapraszam was do tego wpisu [ klik ].
  






V. Dragør

Ta przeurocza, malutka miejsowość położona jest jakieś 15 kilometrów od centrum Kopenhagi nad wodami cieśniny Sund skąd rozpościera się piękny widok na most łączący Danię ze Szwecją. Miasteczko to jest dla mnie kwintesencją "duńskości". Jak to w większości Danii bywa, sielsko i wsiowo. Spokojnie, cicho, kolorowo, wesoło. Zapach kwiatów miesza się z zapachem szumiącej wody i "kanelkage" z pobliskiej piekarni. Rowery na każdym kroku.. W sumie nikogo to nie powinno dziwić, przecież jesteśmy w Danii. Miasteczko bezapelacyjne trafiło do tej piątki! Będą na Zelandii pamiętajcie, że nie tylko Kopenhaga jest jej wizytówką! A więcej zdjęć z tej przeuroczej mieścinki znajdziecie tutaj [ klik ].







* * *


Tak jak wyżej pisałam projekt ten wspólnie z Klubowiczkami dedykujemy Stowarzyszeniu "Piękne Anioły". Jeśli spodobał Ci się mój wpis, będę ogromnie wdzięczna  jeśli wesprzesz dowolną kwotą Anioły. Więcej info o szczytnym celu na który zbieramy znajdziecie tutaj [ KLIK ]




With travel love,
Żaneta