środa, 7 stycznia 2015

Teplicke Skalne Miasto .... little explanation



Tuż za polską granicą, niedaleko miasteczka Teplice i wsi Ardspach, znajduje się magiczne Teplicke Skalne Miasto. Miejsce, w którym bez dwóch zdań można poczuć się jak w baśni. Jestem pewna, że zimą jest tam jeszcze cudniej niż późnym latem. Człowiek wśród takich ogromnych skalnych, niesamowitych cudowności jest naprawdę tyci tyci. Pionowe wysokie ściany wzbudzają respekt, a skalne twarze, ptaszki, gąsienice, młotki, niedźwiadki, potworki potrafią pobudzić wyobraźnie każdego.

Spacer leśnymi ścieżkami Skalnego Miasta wśród drzew, śpiewu ptaków, szumu liści na wietrze i wody w strumykach to prawdziwa rozkosz dla duszy. Skalne Miasto odwiedziłam w połowie września jakieś 3 lata temu podczas rodzinnego tygodniowego wypadu do Karpacza. Jest to miejsce "must see" jeśli spędzacie wolny czas w tamtych rejonach. Z samego Karpacza to rzut beretem, więc warto poświecić nawet cały dzień w tej oazie natury. Było cicho, spokojnie, garstka ludzi czyli idealnie. Wejściówka kosztowała grosze - jakieś 12 zyka za osobę. Warto, naprawdę warto. Prowiant w plecak, woda, wygodne buty, apart i w drogę. Mówię Wam, nic tak człowieka nie naładuję energią jak aktywny dzień w leśnym, zielonym otoczeniu.  




















***

Wszystkim zaglądającym, obserwującym i lubiącym mój blog należy się małe wyjaśnienie mojej długiej nieobecności. Rok 2014 był pełen zmian - niespodziewanych, a przede wszystkim niemiłych które totalnie sponiewierały mnie na dłuższy czas. Psychicznie i fizycznie. Ciężko było wrócić do normalności. Co rusz nowe kłody rzucane pod moje nogi, powalały mnie ponownie. Na szczęście, już pod koniec 2014, pojawiło się jasne światełko na końcu tej umysłowej udręki i w Nowy Rok weszłam pełna nadziei, planów, marzeń, otoczona cudownymi osobami.... Nowy start, w nowym miejscu. Pozytywne podejście, oby wszystko wyszło. A jak znowu nie wyjdzie? To po raz kolejny spakuję manatki i ruszę przed siebie. Jak nie tu, to tam. Podobno po każdym takim upadku człowiek podnosi się dwa razy silniejszy. I coś w tym jest! Bo co Nas nie zabije, to nas wzmocni. Nieprawdaż? .... 

Powolutku będę wracać do blogowania. Dość zaniedbywania czegoś co kocham... Mam tyle miejsc do pokazania, a przede mną kolejne podróże. Już 20 stycznia wylatuję do Maroko na 8 dni, gdzie wspólnie za zakręconą kumpelą będziemy świrować autem poznając ten magiczny kraj. Ahoj przygodo!


Przepraszam za tak długą nieobecność. Wybaczcie...


With travel love,
Żanet

4 komentarze:

  1. ahoj przygodo jak fajnie, że jesteś Żaneto ... wiele dobra i ciepła i inspiracji w Nowym Roku xoxoxo ~~~~

    OdpowiedzUsuń
  2. ależ pięknie tam, trzeba dodać to miejsce listy 'must see' :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam z niecierpliwością na nowe posty! Zazdroszczę Maroka, które zapewne uraczy Cię słoneczkiem, którego w PL tak bardzo brakuje. Życzę samych wspaniałości w nowym roku!

    Pozdrawiam

    PS. Przyjdzie taki dzień, że i ja cos znów napiszę... Mam TYYYLE zaległości :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś zobaczyłam to miejsce w jakiejś polskiej gazecie i od razu przypadło mi do gustu. Bardzo chętnie bym je odwiedziła. Fajnie, że tam dotarłaś [ostatnio podróżujesz w miejsca, które i mnie interesują, no może poza Maroko, ale kto wie? Może zmienię zdanie po Twojej relacji?]

    Pozdrowienia z Irlandii :) Życzę szczęśliwego roku, pełnego przygód i dobra :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tutaj zajrzałaś/zajrzałeś!
Rozgość się....