wtorek, 12 maja 2015

[ KRETA Part I ] 580 złotych??!! Niemożliwe!... Jak Ty to robisz?

 


Możliwe, możliwe. 
Wszystko tkwi w szczegółach, poświęconym czasie na szperanie super ofert, rezygnacji z czegoś na korzyć czegoś, sprycie i wytrwałości. Bo dla chcącego nic trudnego. W sieci znajdziecie masę wpisów o tym jak można tanio podróżować i pod każdym się podpiszę i zgodzę. Można za super kasę zwiedzić kawał świata, każdy jeden podróżnik Wam o tym powie. A ci co mnie znają wiedzą o czym mówię, bo zawsze podkreślam że w podróżowaniu nie zawsze chodzi o wypchany portfel. Dlatego nie będę powielać tekstów innych i powtarzać czegoś co zostało już napisane. Wystarczy być czujnym i obserwować kilka porządnych stron czy blogów na fejsie aby odkryć co w podróżniczym świecie piszczy :D

Kuszące przeloty na Kretę wypatrzyłam na stronie samolotemtaniej.pl. O tamtego dnia wiedziałam już że tam polecę, więc kwestią pozostało tylko namówienie na tripa Rodziców, którym od dawna należał się dobry wypoczynek w spokoju, słońcu i cudownej naturze. Pierwsze podchody okazały się fiaskiem i wymówkami z ich strony, choć w głębi wiedziałam że o niczym innym nie marzą. Ponieważ nie miałam ochoty wysłuchiwać dłużej odmów, zdecydowałam postawić ich przed faktem dokonamy. Zamówiłam bilety i hotel, wysłałam do Mamy print screen rezerwacji z podpisem: "załatwiajcie urlop" i nie było już odwrotu... Grzecznie posłuchali, urlop zabukowali i zaczęli odliczać dni do wylotu. Kreta to największa wyspa Grecji, pełna atrakcji dla każdego. Na lenia basenowego który nie wytyka nosa z hotelu czeka masa miejscówek o różnych standardach. Rodzice z małymi szkrabami też mogą być spokojni bo na Krecie jest wiele miejsc dla najmłodszych. Rozrywkowa młodzież może do białego rana hulać na baletach i imprezach. A tacy podróżnicy jak ja, których rozpiera energia odkrywania niech wiedzą, że Kreta ich nie rozczaruje. Piękne plaże, niesamowita natura, gór, wąwozy, jaskinie, trasy piesze, turkusowe wody, sporty wodne... Ahhh, można tak wymieniać bez końca! Był to mój drugi wypad na greckie wyspy, wcześniej byłam na wyspie Kos o której możecie poczytać  tutaj. I na pewno nie ostatni!

Przez bity tydzień odpoczywaliśmy, popływaliśmy w morzu, naładowaliśmy baterie, uzupełniliśmy zapasy witaminy D, zjeździliśmy region Chanii, podziwialiśmy piękne plaże, doliny i góry, co niektórzy zamykali oczy na kolejnych serpentynach, wygrzewaliśmy się na słońcu, zjaraliśmy nosy, piliśmy soki ze świeżych pomarańczy, zajadaliśmy się grecką sałatą, łyżkami wyjadaliśmy ze słoika pomarańczową marmoladę domowej roboty, smakowaliśmy raki i lokalne wina, poznawaliśmy nowych ludzi, uśmiechaliśmy się... W takich momentach człowiekowi do prawdziwego szczęścia potrzebny jest tylko on sam i jego nastawienie do życia! Uśmiech nic nie kosztuje, a potrafi zdziałać cuda!

Hotel zamówiłam w spokojnego małej miejscowi Maleme, 16km od Chanii. Taniocha! Wypad nad polskie morze kosztuje drożej! Rodzinny biznes, z domowym greckim jedzeniem które przygotowywała Mama właściciela. Spokojnie, czysto, przyjemne pokoje, basen, niedaleko morze. Dobra miejscówka na eskapady podróżnicze, a przede wszystkim na odpoczynek. Więcej napiszę na końcu w podsumowaniu już niebawem, więc bądźcie czujni. Auto wynajęłam na 4 dni podczas których intensywnie zwiedzaliśmy przepiękne "zaułki" regionu Chania, które przez najbliższe kilka dni Wam będę pokazywać. 















I to wszystko za niecałego tysiaka! Sam hotel na 7 dni + przelot kosztował 580zł od osoby. Można??? Jasne, że można! Nawet trzeba korzystać kiedy życie podrzuca takie oferty. Więcej o kosztach w podsumowaniu za kilka dni.




A czy Wy byliście na Krecie? Co Was urzekło najbardziej? 
No i za co kochacie Grecję?


With travel love,
Żaneta





3 komentarze:

  1. Przepiękna ta Grecja :) I taka przytulna :)
    Ja byłam tylko na Kosie, chętnie bym powtórzyła greckie wakacje i greckie jedzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne fotki, aż się rozmarzyłam. Na Krecie byłam raz i wypad wspominam bardzo miło. Mimo, iż byliśmy na miejscu 10 dni, niewiele zwiedziliśmy - moi wspołtowrzysze podrózy byli na wyspie już po raz enty, więc nie za bardzo im się chciało szanowne włoskie zadki ruszyć. Agios Nicolaos mnie jednak zuroczyło. Stacjonowaliśmy w Koutouloufari (małe typowo greckie miasteczko zdala od zgiełku Hersonissos)...Głównym celem wyjazdu na Kretę było wesele mężowskiego kolegi z bagatela 1200 osób zaproszonych. p.s. Zważając na fakt, iż lecieliśmy na początku lipca to kwota niecałych 400 euro na osobę też była całkiem spoko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja do tej pory zaliczyłam tylko Rodos i Korfu. Grecja mnie zbytnio nie powala ale Korfu do dziś wspominam i zaliczam do 5 najpiękniejszych zakątków, które do tej pory odwiedziłam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tutaj zajrzałaś/zajrzałeś!
Rozgość się....