sobota, 16 maja 2015

[ KRETA part II ] Spacerując ulicami Chanii



Nie mieliśmy planu na Chanię... Najzwyczajniej w świecie postanowiliśmy się pogubić w labiryncie uliczek.
Słonce tego dnia skryło się za chmurami, więc był to idealny dzień aby odkryć największe miasto Krety. Zaraz po śniadaniu spakowaliśmy plecaki i ruszyliśmy w drogę autobusem. Transport publiczny jest bardzo tani na Krecie, więc przez pierwsze dni na wyspie poruszaliśmy się autobusami. Za bilet w dwie strony z Maleme do Chanii zapłaciliśmy 2.30€. Maleme leży jakieś 20km od Chanii, ale przejechanie trasy zajmuje trochę czasu z wiadomych powodów. Więc trzeba uzbroić się w cierpliwość, plusem jest droga która biegnie przez oblegane, turystyczne miasteczka wzdłuż wybrzeża skąd rozpościerają się fajne widoki na zatokę.


Ale wróćmy do uroczej Chanii...












Tak jak pisałam wyruszaliśmy bez planu. Chodziliśmy za falą ludzi. Pod koniec kwietnia miasto powiedzmy, że świeci pustkami, nie było tylu turystów i człowiek mógł spokojnie przechadzać się ulicami starego miasta. Przepiękna starówka z kolorowymi kamienicami, tawernami, kawiarniami i masą sklepików w których buszują turyści i wydają kasę na "kreteńskie" pamiątki made in China. Prześliczny stary port wenecki, który od północy otacza bezkres Morza Kreteńskiego robi wrażenie. I oczywiście jest to punkt obowiązkowy Chanii. Zatrzymajcie się na chwilę, przysiądźcie na ławeczce. Weźcie głęboki oddech... Albo lepiej! Kawa w jednej z kawiarenek przy samej wodzie smakuje wybornie i wcale nie jest drogo! Espresso, słońce, ciepła bryza... Czego chcieć więcej???!!!











Bardzo polubiłam uliczki starego miasta Chanii. Zachęcają do spacerowania, a tym bardziej to fotografowania - bo nawet najbardziej obskurna chata wygląda tam jak top model architektury. Przystrojone kwiatami domki nabierają kolorów. Sklepików tutaj co nie miara! Najbardziej urzekły mnie te z rękodziełem, więc jeśli cenicie sobie oryginalne pamiątki hand made to tutaj na pewno znajdziecie ich pod dostatkiem. 









Co warto zobaczyć w Chanii?? 
Miasto ma do zaoferowania kilka muzeów - Muzeum Morskie, Bizantyjskie, Historyczne, Wojska czy Archeologiczne. Warta uwagi jest Forteca Firka skąd rozpościera się przepiękny widok na wschodnią cześć portu. Po wschodniej stronie znajdziecie Meczet Janczarów, który został zbudowany w 1645 roku. Niedaleko od meczetu znajdują się odrestaurowane po IIWW Arsenały - Wielki i Weneckie. W tych drugich do dnia dzisiejszego budowane są tradycyjne drewniane łodzie. Koniecznie zajrzyjcie na Targ Miejski. Ten piękny budynek na planie krzyża zbudowano w 1913 roku na ruinach weneckiego bastionu Piatta Forma. Znajdziecie tutaj ok. 80 sklepików z tradycyjnymi produktami regionu. Skosztujcie sera graviera czy mitzithra, oliwek, górskiej dzikiej zieleniny czy herbaty kreteńskiej... Ale o kuchni pogadamy {popiszemy} później... :) A jak przyciśnie was "mały głód" to jest to idealne miejsce na szamanko! 







Wracając z Targu udaliśmy się ponownie do centrum... 
Szwendania i fotografowania nigdy za wiele. Na sam koniec zostawiliśmy to co najlepsze - czy jedzenie. W przewodniku trafiłam na zdjęcie jednej restauracji bez konkretnych zachwalanek. "Tamam" to prosta, nie rzucająca się w oczy tawerna, która znajduję się w starym budynku (zdjęcie #2 poniżej, stoliki z niebieskimi krzesełkami). Spodobała mi się od razu... Miła obsługa, proste menu bez wydziwiania, ceny jak najbardziej ok. Zamówiliśmy cztery startery - grecka sałata, dakos, kalitsunaki z serem i dolmadaki, czyli ryż z ziołami zawijany w liście winogron. Do tego lokalne wino, oliwki i chrupki chlebek. Niebo w gębie! A na deser !totalnie za free! dostaliśmy po kawałku pysznego ciacha i piersióweczkę raki. Serwis pierwsza klasa i to wszystko za 30 euro. Polecam Wam "Tamam" z czystym sumieniem! 




Tak serwują w "Tamam" - przepysznie i prosto!



W cudownych nastrojach wróciliśmy do Maleme. 
Chania to bardzo klimatyczne miasto, spodobało Nam się. Takie na jeden dzień zwiedzania, wszystko tutaj jest pod ręką. Po jednym okrążeniu czułam się jakby znała to miasto od zawsze... Fajne, na prawdę fajne.


With travel love,
Żaneta

1 komentarz:

  1. Podróżować z Tobą to wielka przyjemność, przeglądając traveldetox to cudowne wspomnienia. Dziękujemy Ci Ty nasza podróżniczko:) rodzice

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tutaj zajrzałaś/zajrzałeś!
Rozgość się....